Wspominałem wczoraj (linkiem zarzuciłem ograniczając swoją działalność przy tym wspominaniu do prawie zera) o kilku meksykańskich piłkarzach, którzy zamiast na Copa America pojechali do domu. Jonathan Dos Santos, Israel Jimenez, Nestor Vidrio, David Cabrera, Marco Fabian, Javier Cortes, Jorge Hernandez oraz Nestor Calderon urządzili sobie w hotelu nocną orgię z czterema ekwadorskimi prostytutkami (zawsze mnie zastanawia, dlaczego często gęsto w takich orgiach więcej jest piłkarzy niż prostytutek - strach wnioski wyciągać), co poskutkowało ww. wyrzuceniem ich z kadry.
Dowodem w sprawie mają być nagrania z hotelowej kamery, które ujrzały światło dzienne dnia następnego. Sądząc po godzinie na nagraniach, orgia trwała bite sześć godzin. Hotel dysponuje też nagraniami prostytutek wchodzących do pokojów piłkarzy, a przeprowadzone następnego dnia śledztwo przyniosło dowody w postaci zużytych prezerwatyw w pokoju Jonathana dos Santosa i Nestora Vidrio.
Prostytutki zabrały sobie na pamiątkę po upojnej nocy sprzęt należący do piłkarzy. Kasiorkę, iPady, laptopy i telefony. Bez pytania of koz.
To nie pierwsza taka akcja w historii meksykańskiego futbolu. We wrześniu ubiegłego roku za świętowanie zwycięstwa nad Kolumbią z kadry wyleciało 11 piłkarzy. Tym razem proporcje imprezowe były bardziej sensowne - w orgii bralo udział 14 prostytutek.