Ostatnie wpisy
Zakładki:
Inny ja
Reklama dźwignią handlu
Najgłupsze notki
Sportowe blogi i serwisy
Sportowe filmy
EURO 2012
Tagi
|
Wpisy z tagiem: Okrągli jak piłka
poniedziałek, 15 listopada 2010
Okrągli jak piłka, odc. 1 - Egzamin Okrągli jak piłka, odc. 2 - Słowacka niespodzianka Dramatis personae: Grzegorz Lato - Prezes Zdzisław Kręcina - Sekretarz generalny Szeregowi Pracownicy PZPN 1, 2 Koryfeusz - Narrator i Chór z nim Rzecz dzieje się w kwaterze głównej PZPN. KORYFEUSZ Zalały confetti i korki z szampana Budynek kwatery od samego rana. Na wieść, która przyszła z niedalekiej Grecji, Zaśmiały się twarze sprzątaczek, dyrekcji. A dzień piętnastego w swoim brudnopisie Zakreślił czerwonym długopisem Zdzisiek. Radość ogarnęła piętra bez wyjątku, A każdy świętował razem lub sam w kątku. Szampan, kawior, pasztet doniósł wnet catering I zaczęto jubel równo na trzy cztery. Jeden tylko członek pilną pracę kończył I nie mógł do reszty od razu dołączyć. Na tablicy z korka, co ze ściany zwisła Przypinał literki pełen pasji Zdzisław. A tęże literki mu się układały W "Jacek Gmoch to jest to!" - napis wręcz wspaniały. Na gazetce ściennej w formie z gazet ścinek Ułożył biografię fachury od minek. Gdy tak je przypinał z pełną pasji miną Jeden z pracowników zza węgła wychynął. PRACOWNIK PZPN-u Cóż to sekretarzu, wy nie świętujecie? Zostawcie wycinki, może se coś zjecie? ZDZISŁAW KRĘCINA Zaraz do was przyjdę, tylko skończę dzieło. PRACOWNIK PZPN-u Ciekawe co o tym powiedziałby Leo. Kpił z naszych trenerów, śmiał się do rozpuku, Często porównywał wszystkich do nieuków. ZDZISŁAW KRĘCINA Teraz jego chłopcy dziesięć w zad dostają, Więc on się okazał, że jest miękką fają. Jacek zaś do Ligi Mistrzów dzisiaj trafił I jeszcze pokaże wszystkim co potrafi! PRACOWNIK PZPN-u 1 Idę na kawiora, przyjdź do nas nim zjemy. ZDZISŁAW KRĘCINA Spokojnie, za chwil parę razem świętujemy! KORYFEUSZ Nic nie wskazywało, że nastrój ochłodzi Choćby jedna dziegciu łyżka wlana w miodzik. Nikt się nie spodziewał, że jest ktoś co wcale Nie cieszy się z newsa i ma jakieś ale. Lecz nastrój radosny zmącić wkrótce miało Nadejście prezesa - co szybko się stało. Stanął wściekły w hallu i spode łba spojrzał, Kręcina go pierwszy w takiej pozie dojrzał. Zanim jednak zdołał wykrztusić choć słowo, Wnet przestało w hallu być bardzo różowo. Zagrzmiał prezes Lato, echo wtórowało. PRACOWNIK PZPN-u 2 O rany, prezesie! Czyżby coś się stało?! GRZEGORZ LATO Co to za impreza?! Kto na nią pozwolił?! Jazda wszyscy w teren, hajda młodzież szkolić! Żeby był choć powód do imprezowania, Przynajmniej zwycięstwo w końcu kadry Frania! To wtedy pasztety i inne specjały Zamówię wspaniałe, aż wam wyjdą gały! ZDZISŁAW KRĘCINA Szefie, nie słyszałeś? Gramy im na nosie - Jest od dzisiaj Jacek w Panathinaikosie! Posadę trenera dostał tam od rana, Jeszcze nie dotarło to info do pana? Od teraz pismakom wetkniemy do krtani Opinie o PMS-ie, żeśmy są przegrani! Że naszych trenerów nikt nie chce na świecie. Bo to jest nieprawda najprawdziwsza przecie! KORYFEUSZ Spojrzał na Zdzisława, prezes jak na wroga, A na jego tyłku zlądowała noga. Zasadził mu kopa jak Brazylii gola, Zdzich się tylko zdziwił i z bólu zawołał. ZDZISŁAW KRĘCINA Za co? GRZEGORZ LATO A za jajco! KORYFEUSZ Prezes odpowiedział. Dlaczego wnerwiony, tylko on to wiedział. Lecz wkrótce tą wiedzą podzielił się z gronem, Które się zebrało wokół zadziwione. GRZEGORZ LATO Przez lata na opinię, często w pocie czoła, Każdy z naszych coachów usilnie pracował. PMS jest znany od Azji po Katar, Ceni nas ogromny kawał tego świata. I nie po to fama o naszych trenerach Rozeszła się w eter, żeby właśnie teraz Jeden z naszych ludzi objął marny klubik. Powiedzmy to szczerze: Jacek się pogubił! Co innego Inter, Real, Barcelona To są kluby dla nas - takie bym świętował! A posada w Grecji, w Koniczynkach nawet Napełnia mnie tylko nieskończonym żalem. Widzę jednak po was, że w opinii waszej Jacek odniósł sukces. Powiem wprost: To straszne! Nie po to polski trener najlepszy na świecie, Żeby po ateńskiej ciorać się kuwecie. Da im Barca zaraz mocno do wiwatu, Takiego trenera pokażemy światu! Patrzę w wasze twarze, że nie rozumiecie. Zaraz się załamię, że tu świętujecie. Wiadomość o Jacku to powód do żalu, Nie waham się nawet mówić o skandalu! Brać tak marnej fuchy naszym nie wypada... Do diabła! Już z wami nie chce mi się gadać. Zwijajcie manele, kawior do lodówki, Z pensji zaraz utnę każdemu dwie stówki. KORYFEUSZ I tak prezes Lato zepsuł nastrój święta. Każdy polski trener niech zaś zapamięta: Lepiej bąki zbijać w gabinetów cieniach Niźli w marnych klubach fachowość rozmieniać. A póki nie można Barcy potrenować, Nie jest żadnym wstydem w PZPN pracować.
wtorek, 09 listopada 2010
Dla przypomnienia: Okrągli jak piłka, odc. 1 - Egzamin Scena 1 WNĘTRZE. GABINET PREZESA GRZEGORZA LATO. DZIEŃ Za biurkiem siedzi GRZEGORZ LATO i uśmiechnięty rozmawia przez telefon. Śnieżnobiałe zęby Prezesa rzucają zajączki na ściany gabinetu. GRZEGORZ LATO Ano... Ano... Ano... Ano... Ano... Naschledano! GRZEGORZ LATO odkłada słuchawkę i włącza stojącego na biurku laptopa. Na pulpicie zdjęcie Prezesa na chwilę przed strzeleniem gola Brazylii na MŚ w 1974 roku. LATO odpala Internet Explorera 6.0 i wstukuje "www.gugle.pl". W okienko wyszukiwania wpisuje "mecz ze Suowacją". Przygląda się wyrzuconym wynikom. GRZEGORZ LATO (wrzeszczy!) CO?!! Zaniepokojony krzykami dochodzącymi z gabinetu szefa, do środka wchodzi ZDZISŁAW KRĘCINA. ZDZISŁAW KRĘCINA Szefie, co się stało? GRZEGORZ LATO Słowacy zrezygnowali z meczu z nami! ZDZISŁAW KRĘCINA Powiedzieli dlaczego? GRZEGORZ LATO Może i powiedzieli gdy dzwonili, ale ja po słowacku znam tylko ano i naschledano. ZDZISŁAW KRĘCINA A to nie jest po czesku czasem? GRZEGORZ LATO O cholera! Po czesku? Mam nadzieję, że nie nagadałem im przez telefon jakichś głupot. ZDZISŁAW KRĘCINA No ale skoro nie znasz słowackiego, szefie, to skąd wiesz, że zrezygnowali z tego meczu? GRZEGORZ LATO Wyguglałem. Od wczoraj o tym trąbią. Czemu nikt mi nie powiedział? ZDZISŁAW KRĘCINA Też się dopiero teraz dowiaduję. Pochłonęły nas przygotowania do dzisiejszego posiedzenia Prezydium Zarządu ds. Szkolenia. Nie mieliśmy czasu na inne pierdoły. Samo użeranie się z cateringiem zajęło pół dnia. GRZEGORZ LATO No tak posiedzenie... No nic, trzeba się zająć sprawą tego meczu w trybie natychmiastowym. Dzwonię do Frania i robimy spotkanie sztabu kryzysowego. Skocz po coś z cateringu. Scena 2 WNĘTRZE. MIESZKANIE FRANCISZKA SMUDY. DZIEŃ FRANCISZEK SMUDA trzyma przy uchu słuchawkę telefonu. GRZEGORZ LATO (OFF) Jak to nie możesz przyjść? FRANCISZEK SMUDA No nie mogę. Sławek Peszko u mnie siedzi. GRZEGORZ LATO (OFF) A ten co znowu? FRANCISZEK SMUDA Doła ma po meczu w Chorzowie. Przyszedł do mnie i siedzi od wczoraj sącząc whisky. Przy stoliku pod ścianą siedzi zrezygnowany SŁAWOMIR PESZKO i ze smutną miną popija whisky ze szklaneczki. Obok stoją dwie butelki - jedna pusta, a druga napełniona do połowy. FRANCISZEK SMUDA (kontynuuje) To dobry chłopak. Nie chciał znowu pić za moimi plecami, więc przyszedł do mnie. Nawet swoją szklaneczkę przyniósł. GRZEGORZ LATO (OFF) I dobrze, Franiu, niech się uczą profesjonalnego podejścia do piłki. Trzeba ich trzymać krótko, niech wiedzą, że reprezentacja Polski to nie forwalk! FRANCISZEK SMUDA Szefie, poczekaj chwilę... FRANCISZEK SMUDA wyjmuje 60-stronicowy brulion z szufladki w stoliczku pod telefon. Otwiera mniej więcej w środku i zapisuje na kratkowanej kartce: "reprezentacja Polski to nie forwalk". Zamyka brulion i widać napis na jego okładce: "Mądre cytaty do wykorzystania w wywiadach". Chowa brulion z powrotem w szufladce. FRANCISZEK SMUDA Jestem. GRZEGORZ LATO (OFF) Dobra, nie ma co dyskutować. Bierz Sławka i przyjeżdżajcie razem, nie będzie przeszkadzał. Scena 3 WNĘTRZE. GABINET PREZESA GRZEGORZA LATO. DZIEŃ Przy biurku Prezesa siedzą GRZEGORZ LATO, ZDZISŁAW KRĘCINA i FRANCISZEK SMUDA. SŁAWOMIR PESZKO siedzi ze smutną miną pod ścianą i zrezygnowany popija whisky prosto ze szklaneczki. GRZEGORZ LATO No dobra, to słucham waszych pomysłów, panowie. ZDZISŁAW KRĘCINA Jeśli Słowacy zakwalifikują się do Euro 2012, to możemy ich zakwaterować w jakiejś dziurze w Bieszczadach. Dwa dni drogi do najbliższego sklepu nauczy ich pokory. FRANCISZEK SMUDA Można też zakombinować z losowaniem grup Euro i dać ich do naszej. GRZEGORZ LATO I co dalej? FRANCISZEK SMUDA Że wygramy obiecać nie mogę, ale to, że skopiemy ich po kostkach masz szefie jak w banku! ZDZISŁAW KRĘCINA A w trakcie meczu nasi ludzie okradną pokoje hotelowe Słowaków. GRZEGORZ LATO No dobrze, ale co będzie, jeśli nie zakwalifikują się na Euro? W gabinecie zapada cisza przerywana odgłosami szklaneczki stukającej o zęby SŁAWOMIRA PESZKO. GRZEGORZ LATO Dobra, nie ma co dumać. Jedną ewentualność rozważyliśmy, nad drugą pomyślimy po posiedzeniu zarządu. Ludzie będą mieli mniej zajęć to się im zleci przygotowanie wariantu ze Słowacją, która nie przebrnęła eliminacji. Dziękuję wam, panowie, za spotkanie. FRANCISZEK SMUDA A co z terminem meczu ze Słowacją? Mamy dziurę, nie mamy z kim zagrać. GRZEGORZ LATO Spokojnie, zakontraktuje się spotkanie z Gwatemalą. Będą symulować Gruzję. FRANCISZEK SMUDA A co? Grają podobny futbol? GRZEGORZ LATO Nie, ale oba są na G. GRZEGORZ LATO patrzy na ZDZISŁAWA KRĘCINĘ, ZDZISŁAW KRĘCINA na FRANCISZKA SMUDĘ, a FRANCISZEK SMUDA na GRZEGORZA LATO. Patrzą tak sobie w oczy przez parę sekund, a potem zaczynają się śmiać do rozpuku przez pół minuty aż nie mogą złapać oddechu. I tylko SŁAWOMIR PESZKO ze smutną miną i zrezygnowaniem sączy whisky ze szklaneczki. KONIEC ODCINKA DRUGIEGO
piątek, 19 marca 2010
SCENA 1 I PRAWDOPODOBNIE OSTATNIA :) WNĘTRZE. GABINET PREZESA GRZEGORZA LATO. DZIEŃ Po jednej stronie biurka siedzi GRZEGORZ LATO a po drugiej KOREPETYTOR. KOREPETYTOR z nietęgą miną zapisuje coś w notatniku. GRZEGORZ LATO poleruje rękawem swoje uśmiechnięte zdjęcie oprawione w ramkę, które wziął z biurka. KOREPETYTOR przestaje notować i z nadzieją patrzy na GRZEGORZA LATO. KOREPETYTOR Through. GRZEGORZ LATO Sru. KOREPETYTOR Through. GRZEGORZ LATO Sru. KOREPETYTOR Through. Zirytowany GRZEGORZ LATO odkłada swoje zdjęcie, wstaje zza biurka, rusza w kierunku KOREPETYTORA, łapie go za chabety i wyrzuca w stronę drzwi. GRZEGORZ LATO Sru! KOREPETYTOR ma szczęście. Akurat gdy dolatuje do drzwi te się otwierają i staje w nich ZDZISŁAW KRĘCINA. ZDZISŁAW KRĘCINA odsuwa się na bok, a KOREPETYTOR mija go z impetem. ZDZISŁAW KRĘCINA ogląda się jeszcze za KOREPETYTOREM, wchodzi do gabinetu prezesa i zamyka za sobą drzwi. Staje na baczność. ZDZISŁAW KRĘCINA Panie prezesie! Melduję wykonanie zadania! GRZEGORZ LATO /zirytowany patrząc spode łba/ Kiedy ci się to znudzi? ZDZISŁAW KRĘCINA /na spocznij/ Przepraszam, szefie. Nie mogłem się powstrzymać… Co to? Nie udała się lekcja. GRZEGORZ LATO A daj spokój. Jakiś beznadziejny ten nauczyciel. Niczego nie potrafi mnie nauczyć. ZDZISŁAW KRĘCINA Tak w ogóle nic? GRZEGORZ LATO Nie no. Nauczył mnie, że „lato” to po angielsku „summer”. ZDZISŁAW KRĘCINA Wow! A ciekawe jak jest po angielsku „kręcina”. GRZEGORZ LATO Oj, Zdzisiu, Zdzisiu. No jak ma być po angielsku „kręcina”, kiedy oni „ę” nie znają? ZDZISŁAW KRĘCINA No tak… A w ogóle to diabli nadali te egzaminy z angielskiego. GRZEGORZ LATO No co poradzisz? UEFA dba o swoje interesy. Orzekli cotygodniowy egzamin z postępów w angielskim i nic się nie da zrobić. ZDZISŁAW KRĘCINA A czemuś ty w ogóle po decyzji o równym podziale miast na EURO 2012 nie przeczytał po prostu z kartki tego, co miałeś powiedzieć? GRZEGORZ LATO Zdzisiek, lubię cię, ale przestań mnie wkurzać! ZDZISŁAW KRĘCINA No bo nie rozumiem. Chłopaki z dołu napisali ci ładny tekst, a tyś od siebie pojechał. GRZEGORZ LATO Raz… dwa… trzy… Mówiłem ci już, że nie tę kartkę co trzeba wziąłem!! ZDZISŁAW KRĘCINA Ale mieliśmy miny, jak zacząłeś mówić. GRZEGORZ LATO A ty myślisz, że ja byłem szczęśliwy, gdy okazało się, że wziąłem listę z zakupami? Chcę przemawiać, a tam: baleron, żółty ser, mleko… To im miałem przeczytać? ZDZISŁAW KRĘCINA No tak. Zapada dłuższa cisza, w czasie której GRZEGORZ LATO i ZDZISŁAW KRĘCINA kontemplują swój smutny /sądząc po ich minach/ los. Ciszę przerywa GRZEGORZ LATO. GRZEGORZ LATO A ty sam jesteś? Gdzie Antek? ZDZISŁAW KRĘCINA Jeśli miałbym strzelać, to obstawiałbym, że w swoim fotelu przed kominkiem. GRZEGORZ LATO A ten co znowu? Nie przyjdzie na egzamin? ZDZISŁAW KRĘCINA Zwolnili go w tym tygodniu z egzaminu za dobre wyniki w nauce. GRZEGORZ LATO Jak to? ZDZISŁAW KRĘCINA Dobrze mu poszedł zeszłotygodniowy egzamin. Napisał nazwy wszystkich dni tygodnia i tylko o piątku zapomniał. Egzaminator był pod wrażeniem. GRZEGORZ LATO A to kujon! ZDZISŁAW KRĘCINA Weź, tak mnie zdenerwował, że wykreśliłem go z listy obecności na zgrupowanie kadry na Teneryfie. GRZEGORZ LATO Zwolniło się miejsce? To fajnie, bo mnie kuzyn bratanka siostry ojca pytał, czy mógłby się z nami zabrać. ZDZISŁAW KRĘCINA Myślałem, żeby zamiast Antka jakiegoś napastnika zabrać… GRZEGORZ LATO patrzy wymownie na ZDZISŁAWA KRĘCINĘ. ZDZISŁAW KRĘCINA patrzy na GRZEGORZA LATO. Jak na komendę wybuchają głośnym śmiechem. GRZEGORZ LATO A w ogóle to wiesz co będzie na dzisiejszym egzaminie? ZDZISŁAW KRĘCINA Słyszałem, że mają być nazwy miesięcy. GRZEGORZ LATO Umiesz coś? ZDZISŁAW KRĘCINA Trochę. Ściągę mam. GRZEGORZ LATO Pokaż! ZDZISŁAW KRĘCINA wyjmuje zza pazuchy kalendarz i podaje go GRZEGORZOWI LATO. Ten zaciekawiony ogląda go i przerzuca pierwszą kartkę. Znów patrzy na ZDZISŁAWA KRĘCINĘ i kręci głową. GRZEGORZ LATO Oj, Zdzisiu, Zdzisiu. ZDZISŁAW KRĘCINA Co znowu? GRZEGORZ LATO Ciołku! Przecież to jest niemiecki kalendarz! ZDZISŁAW KRĘCINA Skąd wiesz? GRZEGORZ LATO Bo na okładce jest BMW! GRZEGORZ LATO pokazuje palcem samochód z charakterystycznym znaczkiem na masce. ZDZISŁAW KRĘCINA No to pozamiatane. Podpowiesz mi coś chociaż? GRZEGORZ LATO Zobaczymy. Sam nie do końca opanowałem materiał. Tyle pamiętam, że „maj” jest jakoś tak podobnie. ZDZISŁAW KRĘCINA Dobrze wiedzieć! Można strzelać! Nastaje kolejna chwila wymownej ciszy. GRZEGORZ LATO ogląda samochody na zdjęciach w kalendarzu, ZDZISŁAW KRĘCINA zatapia się w swoich myślach. ZDZISŁAW KRĘCINA A powiedz. Mogą nas zdymisjonować, jak nie zdamy tego egzaminu? GRZEGORZ LATO patrzy na ZDZISŁAWA KRĘCINĘ. Patrzą tak sobie w oczy przez parę sekund, a potem zaczynają się śmiać do rozpuku przez pół minuty aż nie mogą złapać oddechu. KONIEC ODCINKA PIERWSZEGO | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||