Się dzieje. Stoch przyjeżdża, rezygnuje z serii treningowej, skacze, przeskakuje Morgensterna,
wygrywa, udziela wywiadu po angielsku... Paaanieee!
No ale zgodnie z tytułem notki chciałbym w końcu jasno gdzieś (czyli tu :) ) napisać (bo jakoś nigdzie nie widziałem, ale przyznaję, że aż tak nie szukam) - wielkie brawa dla Łukasza Kruczka. Tyle się chłopak od czasu nominacji na trenera doczekał uwag na swój temat (także i tu, nie inaczej), Małysz mu uciekł do Lepistoe, as lotnictwa Robert Mateja mu pomagał itd., ale dalej robił swoje i udowodnił, że jednak jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Oczywiście, najpierw niech z pół sezonu jego skoczkowie dobrze poskaczą, to będzie się czym podniecać, ale i tak - za to, co dzieje się w tym sezonie należą się mu wielkie brawa. Bo jednak zrobił to, czego nikomu nie udało się zrobić, choć też mieli Stocha w kadrze.
A i drużyna z roku na rok coraz lepiej skacze. W FIS Team Tour jesteśmy póki co na drugim miejscu...