| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Inny ja
Reklama dźwignią handlu
Mecze na żywo
Najgłupsze notki
Sportowe blogi i serwisy
Sportowe filmy
EURO 2012
Tagi

Wpisy z tagiem: bukmacherzy

czwartek, 20 października 2011

Firma bukmacherska Betfair, sponsor Manchesteru United, zorganizowała akcję pożegnania Carlosa Teveza z Manchesterem. Nie ma machania chusteczkami i załzawionych oczu, jest natomiast duża śmieciara, tzw. Tevez Truck i zbieranie po całym Manchesterze koszulek Teveza. A w zamian można dostać nowe. Już bez Teveza na plecach :P



środa, 04 maja 2011

Grywacie czasem u buka? Mój brachol z kumplem od dłuższego czasu łoją bukmachera na założonym przez siebie serwisie. Znaczy raz łoją oni, raz goli buk - wiadomo. W każdym bądź razie ciągną dzielnie ten wózek, a ich dziecko serwisowe doczekało się wczoraj w nocy przeobrażenia w coś bardziej społecznościowego - Typerbooka. A że poprzez osobę brachola to niejako przedsięwzięcie rodzinne (aczkolwiek z jego powstaniem i działalnością nie mam zupełnie nic wspólnego - ci którzy mnie znają wiedzą, że ja i łojenie bukmacherów to dwie różne bajki :) ), to niniejszym je nieco nagłaśniam.

Co to takiego ten Typerbook? Wedle autorów:

Portal społecznościowy Typerbook to zupełnie coś nowego na polskim i światowym rynku. Każdy użytkownik będzie miał swój profil, o który powinien należycie dbać. Będzie mógł (choć nie musi) podać swoje dane lub przynajmniej nicka oraz miasto z którego pochodzi, ulubionego bukmachera oraz specjalność, czyli daną dyscyplinę czy np. ligę w której się specjalizuje. Odpowiedni program będzie natomiast liczył mu yield z każdego podanego przezeń typu. Dlatego polecamy zaznajomić się z funkcjonowaniem dodawania typów.

Każdy typer będzie mógł odszukać swoich kumpli i dodać ich do grona znajomych. Warto, bo ich typy (tylko znajomych danego użytkownika) pojawią się po prawej stronie stronki z jego profilem i będą regularnie aktualizowane, więc każdy będzie miał pełny obraz tego, co stawiają jego znajomi.

Na TYPERBOOKU znajdziecie również wiele innych fajnych bajerów, z którymi zaznajomicie się w miarę korzystania ze stronki. Jest opcja czata ze znajomymi (prawy dolny róg strony), czy dodawania swoich zdjęć lub screenów z największymi wygranymi. Wciąż myślimy nad kolejnymi dodatkami i ulepszeniami i będziemy bardzo wdzięczni, jeśli ewentualne pomysły złożycie w zakładce WASZE SUGESTIE.

Zaciekawiliście się? No to kuknijcie na www.typerbook.pl lub na www.typerbook.com

piątek, 18 marca 2011

Obstawiaczem bukmacherskim jestem kiepskim. Wiadomo o tym nie od dzisiaj i nie będę się dłużej na ten temat rozwodził. Dość napisać, że zwykle za dobry omen jest brane to, gdy postawię na jakąś drużynę. Dobry, oczywiście, dla drużyny przeciwko której stawiam...

Ostatnio jednak wpadłem na wydawać by się mogło dobry pomysł. Celem mojego pomysłu były europejskie puchary, a konkretnie ich rewanże w fazie pucharowej. Wyszedłem z założenia, że to z grubsza jedyny moment, w którym nasza wiedza na temat dokładnego wyniku meczu piłkarskiego jest większa. Przeważnie bowiem przed dowolnym meczem piłkarskim możliwości jest multum - skończyć się on może dowolnym wynikiem, którego nie sposób oczekiwać na podstawie jakichś realnych przesłanek. A rewanże w pucharach? No tu już mamy jakąś wiedzę dotyczącą dokładnego wyniku - w końcu wiadomo, jakim wynikiem powinien się skończyć taki mecz, żeby była dogrywka. Wiadomo, realnie uzasadnionych przesłanek co do takiego wyniku nie ma żadnych - mecz dalej może się skończyć dowolnym wynikiem. Ale mimo wszystko - czasem zdarza się, że wyrównane drużyny (a takie grają w dalszych fazach pucharów) grają na taki wynik, by doprowadzić do dogrywki (a nie tyle grają, co wolą dogrywkę niż popełnienie jednego brzemiennego w skutkach błędu), lub przestają grać, gdy wynik gwarantuje dogrywkę, a do końca zostało kilka minut.

Wychodząc więc z takiego założenia jesteśmy w punkcie, w którym na ślepo możemy wybrać któryś z meczów, obstawić wynik gwarantujący dogrywkę i mieć nadzieję na happy end. Owszem, można tak robić, ale to wciąż jest bardzo duża loteria. Co zatem zrobić, żeby zmniejszyć loteryjność? No na chłopski rozum puścić w systemie wszystkie mecze rewanżowe grane na wyniki gwarantujące dogrywki, na wypadek, gdyby podczas selekcji przypadkiem odrzucony został mecz, w którym w końcu była dogrywka. Plusem takiego rozwiązania jest to, że kursy na dokładne wyniki przeważnie są duże (minimum 6, średnio 10, a przy mniej prawdopodobnych wynikach dochodzą sporo grubiej). Wystarczy więc np. zagrać systemem 2z8 i przy obojętnie jakich dwóch meczach zakończonych dogrywką jest się już na plusie. A plus znacząco rośnie, gdy trafi się trzy takie mecze.

Jaki jest happy end tej matematycznej historii już zapewne wiecie. Zacząłem tak grać Ligę Mistrzów i Ligę Europy od rewanżowej rundy poprzedniej fazy Ligi Europy. Do tej pory nie było ani jednej dogrywki... Szczególnie bolesne było to wczoraj w trakcie pierwszych czterech rewanżów LE. Do przerwy w meczach Manchesteru City, PSG i Zenitu padły takie wyniki, że potrzeba było jeszcze jednej bramki dla gospodarzy, aby doprowadzić do dogrywki. Woleli odpaść niż je strzelić.

Jeśli więc lubicie dogrywki w europejskich pucharach to przepraszam - to ja je zepsułem.

poniedziałek, 22 marca 2010
Zbieram się i zbieram z rozpoczęciem tego cyklu i zebrać nie mogę. Głównie dlatego, że jego założenie jest trochę z pupy wyjęte i tak naprawdę zahacza o science fiction. Dodatkowo ani moją ambicją nie jest demaskowanie problemu, jak i dochodzenie do sedna sprawy i lustrowanie każdego najdrobniejszego elementu, a jedynie pisanie na zasadzie ciekawostek. Ciekawostek dotyczących wpływu zakładów bukmacherskich na wyniki meczów piłkarskich. Ciekawostek, które dobre są w zasadzie tylko dla miłośników spiskowych teorii dziejów, a które przy odrobinie niechęci można zbić gromkim: pierdoły piszesz i nie masz żadnych dowodów. Ano prawda. Ale pomijając brak większej merytoryki, to wydaje mi się, że przypadki, które chciałbym tu zasygnalizować są dość ciekawe, niezależnie od tego, że bardziej nadają się do Strefy 11. Bo cóż można wywnioskować po bukmacherskich kursach, na które wpływ ma wiele rzeczy i niekoniecznie ich wahania muszą o czymś świadczyć.

Tak czy siak czasem zdarzają się takie mecze, o których na parę godzin przed ich rozpoczęciem w trawie piszczy, że jest pewny jakiś tam wynik po zaskakująco wysokim współczynniku, a potem okazuje się, że rzeczywiście taki wynik padł. O jednym z takich meczów już pisałem TUTAJ. Albo niedawny mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Sevillą i CSKA. W dniu meczu na parę godzin przed jego rozpoczęciem u bukmachera, który jest sponsorem klubu z Sevilli współczynniki na wyjazdowe zwycięstwo CSKA zaczęły... spadać. CSKA wygrało 2:1, a Palop puścił szmatę.



Po tym meczu widać dokładnie to, dlaczego nie mogłem się zebrać do pisania tego cyklu. Ano dlatego, że miłośnicy spiskowej teorii dziejów powiedzą: OOO, ale już realiści zaczną jęczeć, że to Liga Mistrzów, że bez sensu puszczać taki mecz u siebie, że więcej kasy za awans, że to, że pstro. I będą mieli rację - aczkolwiek nadal uważam przykład tego meczu za ciekawy.

I właśnie o takich meczach chciałbym tu wspominać. Głównie z gatunku numer jeden, czyli trawopiszczących pewnych wyników na nadchodzący mecz, które potem wbrew większej logice okazują się celne. Wspominać o nich i wrzucać ich skróty, żeby każdy sobie mógł poszukać wałka i go znaleźć, bądź też potwierdzić, że niżej popisany autor jest niepoważny ;)

No i jeszcze chciałem zaznaczyć, że jako iż nie jest to blog bukmacherski, to nie spodziewajcie się tu żadnych typów do grania. Wszystko opisywane będzie po fakcie, co jeszcze bardziej zwiększy "wiarygodność" tej blogowej serii :)

A na początek, zgodnie z tytułem, pewien wczorajszy mecz serie A. Głośno zaczęło być o nim już we wtorek (choć rozegrany miał zostać dopiero w niedzielę). W środę przeglądnąłem kilku buków i oto, co u nich znalazłem:






Zagadka dla Was - jakiego meczu tu brakuje? Nie będę Was przemęczał i od razu powiem, że brak tu meczu pomiędzy Chievo i Catanią. Remis w tym spotkaniu był dość korzystny dla obu ekip, a co za tym idzie - tajemniczym sposobem kursy na remis w tym meczu zaczęły spadać. Mecz został wzięty pod lupę, buki masowo zaczęli wywalać go ze swoich ofert, a jeśli już się gdzieś ostał to kursy były o takie:



Dla tych, co nie do końca kumają ococho z kursami dodam, że w piłce nożnej kurs na remis już gdzieś tak w okolicach 2.8 (za postawioną złotówkę płacą dwa zeta osiemdziesiąt groszy) uważany jest za niski. Wobec tego ten powyższy kurs jest bardziej niż bardzo niski.

No i co? No i nic. Mecz zakończył się remisem 1:1, a wyrównujący gol zdobyty został z rzutu karnego.



Aktywnym (dostał żółtą kartkę) uczestnikiem tego spotkania był nasz rodak Błażej Augustyn.

Zainteresowanych pogłębieniem tematu bukmacherskich ustawek zapraszam TUTAJ. Pod linkiem znajdziecie uroczą bramkę samobójczą, która zadecydowała o wejściu bardzo ładnego współczynnika.