Pierwsze primo: Tytuł cyklu jak na razie jest nieco na wyrost. Ze wskazaniem na całkiem na wyrost. "Wsystkie tsy" tytuły włącznie z dzisiejszym pochodzą z HP gazeta.pl, bo po prawdzie tylko tam zaglądam (często, ale nie aż tak zaglądam też na Onet, a na przeróżne Interie czy WP-y nie wchodzę wcale).
Drugie primo: Tytuły z wszelakich Faktów i innych SuperExpressów w grę nie wchodzą, bo tam to wiadomo, jakie są tytuły. Nieco bardziej poważne media mnie w tym względzie interesują.
Trzecie primo: A tak naprawdę to ten cykl to tylko taka zapchajdziura, jak nie mam nic lepszego do wrzucenia, a czuję wewnętrzną potrzebę wrzucenia czegokolwiek :P
A teraz do sedna. Tytułem, który urzekł mnie dzisiaj zdecydowanie najbardziej był ten oto tytuł:
Widzisz taki i sobie myślisz: "Oho, ktoś wysłał sms-a do przeciwników, że jak się nie podłożą, to im wymorduje rodzinę co najmniej". Moc sprawcza cudownego sms-a podsuwa ci także wszelakie obrazy typu - ślad na czole Szmala po dostaniu w nie piłką przybrał kształt Matki Boskiej.
A tymczasem:- Zaesemesował do mnie ksiądz Edward, kapelan reprezentacji olimpijskiej, który bardzo zżył się z nami w Pekinie - opowiada w rozmowie z Radosławem Leniarskim Sławomir Szmal, kapitan reprezentacji piłkarzy ręcznych. - Rano po meczu ze Słowenią obudził mnie o ósmej SMS-em: "Widziałem cuda". Odpisałem mu: "Ja też". [...]
Iiii..... już. Sms od księdza, owszem - był, ale w niczym piłkarzom ręcznym nie pomógł. Przysłany został po meczu i nikogo cudownie nie ozdrowił ani nic.
Tytuł powisiał sobie na HP przez parę minut, aż ktoś widocznie uznał go za za bardzo przegięty i wypaczający sedno zalinkowanego tekstu. I tytuł został zmieniony na:
Równie bzdurny i "klikalny", ale wypaczający sedno już ciut mniej.
Póki co tytuł wciąż straszy w wersji 2.0, więc jaby co to pamiętajcie - po świecie krąży sms czyniący cuda! Kto wie, może i do Was przyjdzie!
Archiwum:
Odc. 1 - Kowalczyk chora. Nic nie pamiętaOdc. 2 - Drugi trener do Wenty: Zamknij mordę, bo...