| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Inny ja
Reklama dźwignią handlu
Mecze na żywo
Najgłupsze notki
Sportowe blogi i serwisy
Sportowe filmy
EURO 2012
Tagi

Brazylia 2014

piątek, 13 czerwca 2014

No i się zaczęło - mundial ruszył. O tym, że jest to wydarzenie wyjątkowe nie trzeba nikogo przekonywać, ani szukać dowodów. Są na każdym kroku. Ot choćby ten wpis, pierwszy nie wiadomo od kiedy na Mundialowie. Co innego mogłoby się wydarzyć, żeby przekonać mnie do jego napisania? Trudno mi to sobie wyobrazić. Ba, może nawet na ten miesiąc blog odżyje na nowo? Niczego nie mogę obiecać, ale tego wpisu też się nie spodziewałem, a jednak powstaje. To i może większa aktywność, której się nie spodziewam również mnie zaskoczy?

Co konkretnie skłoniło mnie do nastukania kilku słów? Sędziowanie, nic oryginalnego, czego wszędzie by już nie roztrząsano na miliony sposobów. A konkretnie wpis twitterowy jakiegoś zdenerwowanego kibica Brazylii, że jego idole byli lepsi i strzelili o dwie bramki więcej od przeciwnika. A co za tym idzie ma dość już tego pieprzenia o tym, że będący w kiepskiej formie Japończyk zepsuł widowisko i ustawił wynik. Przecież i tak byłoby 2:1 dla Brazylii.

Ja wiem, bycie kibicem czasem zaćmiewa mózg i percepcja widowiska jest zupełnie inna od stanu faktycznego. Ale nawet to nie usprawiedliwia w moim odczuciu takiej opinii. Nie wiem, może cytowany kolega nigdy w piłkę nie grał albo nie potrafi zrozumieć podstawowych rzeczy, ale bronienie w ten sposób japońskiego arbitra mija się kompletnie z sensem. Osobiście nie mam raczej wątpliwości, że Brazylijczycy by tę zwycięską bramkę i tak wcisnęli, ale to również nie zmienia faktu, że Chorwaci po stracie bramki z karnego musieli zupełnie zmienić swoją grę, jeśli chcieli jeszcze zdobyć jakieś punkty. I trzeci gol Brazylijczyków był wypadkową tej właśnie zmiany gry Chorwatów, a nie gry Brazylii. Inaczej by się im grało, gdyby Chorwaci bronili pozytywnego dla nich wyniku. Oczywista wydawałoby się sprawa, a jednak nie do końca taka, czym dowodem zirytowani brazylijscy fani. No a konkretnie jeden, żeby być sprawiedliwym.

Fajnie, że rozpoczęły się MŚ, fajnie, że czeka nas solidna porcja dobrej piłki - niefajnie, że już od pierwszego meczu o obliczu finałowego wyniku decydują nie umiejętności piłkarzy, a nieumiejętności sędziów. Bo wczorajszy wynik - czy kanarkowi fani tego chcą czy nie - został wypaczony przez błędną decyzję arbitra przy karnym (resztę kontrowersji pomijam).

Winnych takiego stanu rzeczy nie trzeba daleko szukać. I niekoniecznie musi to być ten nieszczęsny Japończyk, który mógł się po prostu pomylić, nie zauważyć, źle ustawić, nie wytrzymać presji, być - po prostu - kiepski. Winą za taki stan rzeczy trzeba raczej obarczyć kulawy sposób doboru sędziów. Nie może być tak, że najważniejszy turniej piłkarski na planecie (póki co jeszcze Ziemi, ale Blatter już planuje kolejne podboje) nie sędziują najlepsi sędziowie na tejże planecie. Tylko jakieś wynalazki z reszty świata, która nigdy wielkiej piłki nie liznęła. Póki się to nie zmieni, takich wypadków przy pracy będzie więcej. Optymista powie, że to piłka nożna, błędy są częścią tej gry. Ale pesymista zauważy, że słabego sędziego łatwiej skorumpować, łatwiej poinstruować do sprzyjania gospodarzom, bez których mundial straci na klimacie. Przecież słabego sędziego wytłumaczy się tym, że jest słaby i dlatego się pomylił.

A idąc dalej: skoro przy doborze sędziów FIFA kieruje się jakąś tam sprawiedliwością - bez konkretnych rozgrywek, tylko pewnie na zasadzie wymyślnych współczynników czy bardziej widzimisiów kierowanych wdzięcznością za głos przy tym i tamtym wyborze połączonych z odgórnym założeniem, że każdy kontynent powinien być sędziowsko reprezentowany - to po co te wszystkie eliminacje do MŚ i wielorundowe rozgrywki piłkarzy, by ich drużyny dostały się na turniej finałowy? Ja żądam kilku miejsc dla drużyn z puli zespołów słabszych. Polski konkretniej! Skoro na mundialu może sędziować arbiter z Bahrajnu czy innego Burundi, to i nasi kopacze też powinni się tam znaleźć, a co! W imię sprawiedliwości i idei barona Coubertina. Prezes Boniek z pewnością zagłosuje na co będzie trzeba, żeby karma mu oddała tę dobroć.

Albo zrobić jeden wielki turniej eliminacyjny dla sędziów. Zebrać tych z całego świata (bez podziału na kontynenty, bo wtedy minie się to z celem) na dwa tygodnie i nagrodą dla najlepszych niech będzie sędziowanie na finałach MŚ. Powinno trochę pomóc w tej nieszczęsnej kwestii.

PS. Rozstrzyganie sporów przy pomocy powtórek wideo uważam, że sprawy też do końca nie rozwiąże. Głównie dlatego, że sam nie potrafię sobie wyobrazić, jak by to miało wyglądać. A konkretniej podjęcie decyzji o tym, że jedna sytuacja nadaje się do powtórki wideo, a druga nie. Już słyszę te głosy niezadowolonych kibiców, piłkarzy, trenerów, którzy narzekają, że jakiejś tam w ich mniemaniu sytuacji spornej nie zrewidowano. Bo choć po meczu każdy mądry co do tego, które sytuacje trzeba by na spokojnie powtórzyć przed podjęciem decyzji, to myślę, że w trakcie jego trwania nie byłoby to takie hop siup. W ferworze emocji co pięć minut ktoś widziałby coś spornego. I już wyobrażam sobie tych wkurwionych reklamodawców, którzy reklamę podpasek trzymających mocz w majtach wykupili dokładnie na 21.51, bo wg badań to właśnie o tej godzinie telewizję oglądają laski, które mają problem z tym nieszczęsnym moczem. Z powtórkami wideo nie dałoby się tego kontrolować. Godziny pokazania reklamy, a nie moczu ;).