| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
Inny ja
Reklama dźwignią handlu
Mecze na żywo
Najgłupsze notki
Sportowe blogi i serwisy
Sportowe filmy
EURO 2012
Tagi

Londyn 2012

niedziela, 12 sierpnia 2012

  hint: Aby dostać się do najnowszych notek (nie zawsze live jest najnowszą notką) wystarczy kliknąć: WSZYSTKIE


18:47
- Dobra, nie ma co czekać na nie wiadomo co. Już po igrzyskach, następne aż za cztery lata. Gdybyśmy byli polskimi sportowcami to byśmy teraz mówili, że czas na powrót do treningu i może za cztery lata będzie lepiej. Tak jakby mieli już pewne bilety, a po drodze nie było nic innego do roboty. Ale nie jesteśmy. Możemy więc tylko westchnąć i choć większość już pewnie IO nudzą i męczą, to jednak następna tak wielka impreza dopiero za cztery lata. Zleci szybciorem i to jest zarówno dobra jak i zła wiadomość.

Wracamy do normalności. Dzięki za śledzenie relacji i mam nadzieję, że choć dla jednej osoby była ona jakąś tam dobrą konkurencją dla dziesiątek innych olimpijskich lajwów.

A tematyki igrzysk zapewne nie kończę jeszcze. Powinny się jakieś PPO pojawić w najbliższych dniach, bo nie wszystko co tego warte zostało opisane.

17:35 - Szwedzi koncertowo spieprzyli końcówkę finału szczypiorniaka i zamiast wziąć czas na prawie 30 sekund przed końcem meczu wzięli czas na 12 sekund przed końcem meczu.

17:10 - Ostatni dzień igrzysk to chyba za wcześnie, żeby oglądać mecz o polski Superpuchar. Potrzebne wcześniej kilka dni odwyku. Choć z drugiej strony niemiecki Superpuchar już wygląda kusząco.

16:21 - Ha! No i z kim przegraliśmy? Z mistrzami olimpijskimi przegraliśmy! Niech się teraz ci wszyscy hejterzy, którzy rzucali na naszych siatkarzy obelgi w język ugryzą i pokażą jak im głupio!


Kilka sekund później: Yyyyy...

16:20 - Ha! No i z kim przegraliśmy? Z mistrzami olimpijskimi przegraliśmy! Niech się teraz ci wszyscy hejterzy, którzy rzucali na naszych siatkarzy obelgi w język ugryzą i pokażą jak im głupio!

16:02 - Zagapiłem się na finały zespołowych, a zdaje się epicki finisz był u górskich kolarzy.

15:57 - Ech, ze cztery świetne drużyny, niepokonani bokserzy i już by ten ostatni weekend igrzysk inaczej dla nas wyglądał. No ale nie mamy ani tego, nie tego.

15:30 - Też kibicujecie Rosjanom?

15:26 - Konwa systematycznie spada i jest już 19. Wcześniej płynęły w 5-boju Polki. Jedna z nich wg komentatora popłynęła świetnie. Pozwoliło jej to spaść o cztery miejsca na jeszcze bardziej odległe niż miała wcześniej. Co się porobiło z polskim 5-bojem kobiet?

14:49 - Brazylijczycy - wiedzieliśmy to nie od dzisiaj - nie w formie. Nasi by ich rozjechali w godzinę.

14:41 - Polak Marek Konwa spadł na siódme miejsce. Na razie na czele trójka kolarzy, a kawałek za nimi dalsza grupa.

14:38 - Polak czwarty na początku wyścigu kolarzy górskich, ale to za mało, żeby gdziekolwiek pokazać ten wyścig.

14:13 - Henryk Szost dziewiąty i pierwszy z Europejczyków.

14:02 - Właśnie powinniśmy zaczynać mecz o siatkarskie złoto...

13:59 - Jak słyszę imię Henryk to nie wyobrażam sobie, że jego posiadacz dałby radę przebiegnąć maraton. To nie jest imię dla maratończyka. Do brydżysty może albo dla szachisty.

13:45 - Igrzyska, igrzyska i już prawie po igrzyskach. Mimo wszystko jakoś tak smutno. Pięć lat czekania na EURO ze świadomością, że zaraz po nim igrzyska, czyli wybuchowo-sportowe lato 2012... PSTRYK. I już jesień, ech.

sobota, 11 sierpnia 2012

Dzisiaj po prostu skopiuję w całości pewien tekst. Okazuje się, że można (właściwie się zachować, a nie kopiować ;P):

Marcin Chabowski zrezygnował ze startu w biegu maratońskim, który odbędzie się ostatniego dnia igrzysk olimpijskich w Londynie. Podczas zgrupowania w szwajcarskim Sankt Moritz 26-letni lekkoatleta gdyńskiej Floty nabawił się kontuzji kolana. - Po trzech tygodniach treningów zaczęło mnie boleć kolano. Na początku myślałem, że to zwykłe przeciążenie i dlatego postanowiłem zrobić przerwę. Przez 10 dni brałem różnego rodzaju zabiegi, ale dolegliwość nie ustępowała. Przed zakończeniem obozu zdecydowałem się wrócić do Polski, aby dokładnie zdiagnozować ten uraz - powiedział Chabowski.

Po badaniach okazało się, że zawodnik Floty doznał naderwania i zapalenia więzadła właściwego rzepki.

- W obawie, że mój wieloletni wysiłek może pójść na marne, spróbowałem wyleczyć tę kontuzję w dość radykalny sposób, specjalnym zastrzykiem w kolano, ale noga cały czas mnie bolała. Nie byłem w stanie trenować i na pewno nie przebiegłbym maratonu. Dlatego podjąłem męską decyzję i zrezygnowałem z wyjazdu do Londynu. Mogłem co prawda stanąć na starcie i po kilometrze się wycofać, ale chciałem być uczciwy wobec siebie i kibiców - wyjaśnił.

Chabowski ma żal do działaczy PZLA. Na igrzyska pojechali bowiem lekkoatleci, którzy nie znajdowali się w najwyższej formie i mieli kontuzje.

- Dyrektor sportowy PZLA Piotr Haczek przekazał mi przez lekarza długodystansowców informację, że z urazem do Londynu nie pojadę. Sam podjąłem decyzję o rezygnacji ze startu, natomiast w igrzyskach wystąpili zawodnicy, którzy przetruchtali swój dystans, albo stanęli tylko w blokach startowych. Wydaje mi się, że zasady powinny być identyczne dla wszystkich, a tymczasem wygląda na to, że są równi i równiejsi. Co prawda prezes Skucha przyznał, że pewne osoby wprowadziły go w błąd, niemniej chciałbym wyjaśnić tę sytuację - zapowiedział 26-letni maratończyk.

Chabowski zamierza teraz wyleczyć kontuzję i na pięć tygodni musi zrezygnować z treningów. Później rozpocznie przygotowania do startu w lutowym maratonie w Tokio.

- Bardzo żałuję, że nie dane mi było zobaczyć wioski olimpijskiej, złożyć ślubowania i otrzymać piąte kółko. Mam jednak dopiero 26 lat i jak na maratończyka jestem młodym zawodnikiem. Do tej pory zaliczyłem tylko dwa takie dystanse i już mogę pochwalić się wynikiem 2:10.07. W Tokio zamierzam uzyskać rezultat w granicach dwóch godzin i ośmiu minut. Przede mną 8-9 lat biegania na najwyższym poziomie, czyli mam jeszcze szansę pojechać dwukrotnie na igrzyska - podsumował Marcin Chabowski.

  hint: Aby dostać się do najnowszych notek (nie zawsze live jest najnowszą notką) wystarczy kliknąć: WSZYSTKIE

 17:32 - Polskie Problemy Olimpijskie, Odcinek 16 - Wydanie Specjalne

22:12 - Nutka na dobranoc:



22:06 - Podobno pałeczka jest już na eBayu :)

22:01 - W ostatniej chwili włączyłem. Dwa tygodnie igrzysk, a ja się jeszcze nie nauczyłem, żeby nie słuchać komentatorów... A mówili Jóźwik ze Szparanowiczem, że o 22:15 czasu polskiego... Na wszelki wypadek piknąłem 15 minut wcześniej, a tu strzelał starter.

A wynik zgodnie z oczekiwaniami.

21:52 - A propos finału 4x400:

1. Co oni w TVP chromolą o końcu kariery Bolta?

2. Albo Jamajczycy zgubią pałeczkę albo jako pierwsi zejdą poniżej 30 sekund ;)

21:43 - Od paru minut zastanawiam się co tam się w lekkiej takiego ciekawego dzieje, że komentator ciągle podekscytowany (siedzę tyłem do telewizora). Przed chwilą sobie przypomniałem, że parę minut temu przełączyłem na finał piłki ręcznej... :)

21:37 - Trynidad ze złotem w oszczepie. #światnamucieka

21:29 - #refleksjazdupy Pitkamaki mi się zawsze z "Pithamaganem" kojarzy:



20:31 - "Do czego to doszło, że już nawet Kenijczycy rzucają dalej oszczepem od Polaków".

19:31 - Dygacz wygrała?!? :O

;P

19:25 - Paulina Buziak tuż za zwycięskimi Rosjankami! ;P

19:20 - Dziwne te chody. Wszyscy biegną, a czasy gorsze niż w maratonie.

18:57 - O, Radwańskiej forma wróciła.

17:32 - Polskie Problemy Olimpijskie, Odcinek 16 - Wydanie Specjalne

17:22 - Wiecie, że pięciobój nowoczesny najpierw nazywał się pięciobojem oficerskim, a kiedyś tam startował w nim sam Patton? No to najwyraźniej nie oglądacie transmisji w TVP. Ale jak włączycie teraz, to może jeszcze ze dwa razy to usłyszycie.

17:17 - Niewiarygodne. Polacy mają lepsze warunki do trenowania pięcioboju niż Amerykanie.

17:09 - Niewiarygodne. Polak dobrego konia wylosował.

17:02 - Chciałem pisać, że Teresa Folga jakoś tak obrzydziła gimnastykę artystyczną i jej się potem nie chciało oglądać, bo niby miała być dobra, a wychodziło jak zwykle, ale widzę, że w Seulu była 7. i już nie wiem, skąd m i się to obrzydzenie do gimnastyki artystycznej wzięło :)

16:57 - Dlaczego zawsze przed występami Polaków są jakieś sędziowskie perturbacje i opóźnienia?

15:04 - Przerywamy na chwilę narzekanie - Ola Dawidowicz siódma.

14:31 - "Przenieśmy się więc na pływalnię, by nie przegapić występu Polaka"

[REEEEKLAAAAAMYYYYYY]

Pływalnia, Polak płynie już od 50 sekund.

No i nie przegapili!

14:29 - #eufemizm "Poziom polskiego pięcioboju nie nawiązuje do najlepszych lat".

14:17:
- Polski pięcioboista na razie na odległym miejscu, ale teraz pływanie, a wspominał pan, że tu jest lepszy i trochę może nadrobić.
- Niestety. Mówiłem o biegu. Pływanie też jest jego słabą stroną.

Nie ma bata. NA NASTĘPNYCH IGRZYSKACH NAGRYWAM AUDIO ZE STUDIA TV!

14:11 - Niedobrze, start Goryckiej w Londynie zaburzył plan pięcioletnich przygotowań do Rio!

14:00 - "Jeśli jest rzeka w Tamizie, to widać bardzo ładną rzekę Tamizę" - Wyrzykowski się zamotał. Za dużo informacji o Króliczych Norkach i Skałach Plebana.

13:50 - Jest coś takiego jak Polska Szkoła Chodu. Polega na tym, by iść po swoje, zająć niezłe miejsce, ale nawet przez chwilę nie myśleć o medalu, bo to zaburzy rytm i nici z niezłego miejsca.

13:46 - "Paula Gorycka jest nieco dalej". Przedostatnia.

EDIT: Czwarta od końca.

13:21 - Hieny dziennikarskie w akcji (plus minus):
- Mogłaś mieć medal, ale go straciłaś na ostatnich metrach. A przecież byłaś tak blisko.
- Cztery lata poświęceń. Wyrzeczeń. Odmawiałaś sobie wiele dla igrzysk. Nie żal ci straconego czasu? Mogłaś chodzić na zakupy, z przyjaciółmi, a nie siedzieć w kajaku...
- Nie wiesz co było źle? To ja ci powiem. Trener mówi, że na 80 metrze robisz coś źle. Czy tutaj na 80 metrze też zrobiłaś coś źle?
- Jak się teraz czujesz, gdy straciłaś medal?
- Ostatnie pytanie. Jak bardzo boli strata takiej szansy. Widzieliśmy cię już z medalem na szyi, a ty spieprzyłaś końcówkę, bo przecież prowadziłaś...
Sam się rozpłakałem, jak tego słuchałem.

11:21 - Kurwa. Idę sobie.

10:52 - Leją polskiego pięcioboistę w szermierce. Niepotrzebnie atakuje nogami, a nie rękami. Tak twierdzi komentator.

10:30 - Siemionowski bez jajek.

10:23 - Można kończyć. Babiarz już policzył, jaki kto będzie miał czas.

10:18 - Chodu!

Dzisiejszy lajw znów będzie ubogi.

piątek, 10 sierpnia 2012

Odnoszę nieodparte wrażenie, że tegoroczne tłumaczenia naszych po porażkach są mniej urozmaicone niż cztery lata temu (albo mniej sprawę śledzę). Ale za to PPO daje nam po dupie na tylu różnych płaszczyznach. To już nie tylko wiatr, który zawiał akurat o 13:03, gdy na rozbiegu była polska tycz... zawodniczka.

Zobaczmy, co tam nas jeszcze ominęło.

***

Nie sposób nie zacząć od wczorajszego epizodu MMA, który wyszedł na światło dzienne w okolicach przegranych eliminacji na 4x400 metrów mężczyzn. Eliminacje już same w sobie były dramatyczne, bo raz nie byliśmy w finale, za chwilę byliśmy, a za kolejną chwilę znów nas w nim nie było (niestety, nie mieliśmy w składzie biegacza o sztucznych nogach, który zapewniłby nam finał bez konieczności ukończenia półfinału). A potem okazało się, że dwóch biegaczy ze sztafetowej ekipy pobiło się ze sobą w wiosce olimpijskiej... Trener Lisowski co prawda zapewnił, że ten incydent nie miał żadnego wpływu na wynik biegu, a wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej scementował zespół, ale...

Oddajmy głos naocznym świadkom:

Kamil Budziejewski zaatakował 18-letniego juniora Patryka Dobka. - Rozmawiałem o tym z Patrykiem. Mówił, że został zaatakowany przez Budziejewskiego, kiedy chciał skorzystać z jego łazienki, bo u Patryka nie było wody - opowiadał klubowy trener Dobka Krzysztof Szałach. - Chciał się wykąpać, ale do łazienki wpadł Budziejewski i kazał mu... Nie będę używał brzydkich słów, ale kazał mu opuścić łazienkę. Patryk coś odpowiedział i wtedy Budziejewski się na niego rzucił. Zaczął go nawet dusić - mówi Szałach.

Trener Dobka, wiadomo, może być nieobiektywny. Posłuchajmy więc jak to profesjonalne zajście wyglądało z punktu widzenia Budzejewskiego:

Lekkoatleta łódzkiego AZS ze szczegółami opowiedział Łódź.sport.pl jak wyglądało zajście w wiosce olimpijskiej: - Atmosfera w ekipie była napięta już od obozu w Spale. Nikt jeszcze dokładnie nie wiedział kto pobiegnie w sztafecie i na jakiej zmianie. Trener utrzymywał tę informację do samego końca. Każdy z nas chciał wystartować. Patryk Dobek często podkreślał, że jest wicemistrzem świata juniorów i to jemu automatycznie należy się start w sztafecie. Ja twierdziłem, że zależy to od decyzji trenera. Zachowania Patryka stawały się coraz bardziej prowokacyjne. Po przylocie czekał nas sprawdzian na londyńskim stadionie rozgrzewkowym. Pokazałem się w nim z dobrej strony, zajmując drugie miejsce. Mój młodszy kolega był ostatni. Gdy byliśmy już w wiosce olimpijskiej, sytuacja się zaostrzała było więcej nerwów i niewiadomych. Była już noc, gdy Patryk wszedł do łazienki, która należała do mojego pokoju. Dlatego zwróciłem mu uwagę, że mógłby zapytać, czy może z niej skorzystać. Patryk odpowiedział coś, czego nie zrozumiałem. Stanowczo poprosiłem więc, by to powtórzył. Wtedy dużo wyższy ode mnie Patryk stanął naprzeciw mnie, pochylił się i oparł swoje czoło o moje. I cóż... Doszło do szarpaniny. Po dosłownie kilku sekundach opuścił mój pokój.

Jestem złośliwy, więc zacytuję jeszcze fragment maila, który Budzejewski przysłał do redakcji lodz.sport.pl:

- Byłem reprezentantem Polski na Igrzyska w Londynie. Nadal się nim czuję. Dzień w którym dowiedziałem się o uzyskaniu olimpijskiej kwalifikacji był najszczęśliwszym dniem w moim życiu. To było ukoronowanie mojej 15-letniej ciężkiej pracy na treningach, życia na walizkach, rezygnacji z normalności.

A cytuję to po to, by przypomnieć o pewnej teorii, która krąży tu, tam i siam. Teorii wg której celem polskiego sportowca nie jest dobry występ na igrzyskach, tylko uzyskanie kwalifikacji na nie.

***

Budzejewskiego i Dobka trudno będzie pobić (nomen omen) pod względem najkrótszego występu na igrzyskach. Wynik 0 sekund robi wrażenie nawet na mnie, który za najkrótszy występ na igrzyskach uznał jakiś czas temu kilkunastosekundowy występ jednego z pływaków. Pomyliłem się, polski sportowiec bowiem potrafi! Zanim jednak doszło do bójki osiągnięcie pływaka postanowił poprawić płotkarz Artur Noga. Na drodze do półfinału stanęła mu noga (nomen omen), a raczej jej kontuzja ułamek sekundy po starcie.

Kontuzja, ludzka rzecz, ale wspominam o Nodze z jeszcze jednego powodu, o którym za chwilę.

***

Nadzieja matką głupich - powiadają. Nadzieja umiera też ostatnia, toteż do końca wierzyliśmy, że w finale biegu na 800 m. zobaczymy przynajmniej jednego z polskich biegaczy. Niestety, ani Kszczot ani Lewandowski do finału nie dobiegli. Nie pomogły treningi w Afryce i hasanie z gazelami. Nogi nie niosły.

- Wydawało się, że bieg układa się po mojej myśli, ale, jak się okazało, nie do końca. Wszystko wskazywało, że w półfinale będzie lepszy czas, tak jednak nie było - mówił Kszczot. - Problem w tym, że pobiegłem na maksa i nie przyniosło to jednak wyniku. Nie wiem, co się stało, nogi ewidentnie nie chciały mnie ponieść - dodał.

A Lewandowski tylko brzydko zaklął.

***

Klął nie tylko on. Klął też trener Anny Rogowskiej, Jacek Torliński.

Miał powód. Jego podopieczna i żona w jednym spaliła wszystkie trzy próby na wysokości 4,45 i zakończyła finał tyczki zanim się na dobre rozpoczął. Była ostatnia. Dlaczego? To już wiemy, jej List Otwarty już tu był. Nie było zaś jej kolejnej deklaracji:

- W tym sezonie już nie będę skakała chcę podreperować zdrowie. Kontuzje mnie nie omijały, jeszcze dwa miesiące temu myślałam, że w ogóle nie przyjadę do Londynu - mówi Anna Rogowska.

Przejechać się na igrzyska nie szkodzi, frajda nie do powtórzenia przez cztery lata. A że z kontuzją... Nic więc dziwnego, że Rogowska swoim występem dołączyła do ekskluzywnego polskiego Klubu Trzech Prób, w którym towarzystwo ma zacne. Jest w nim mistrz świata w skoku o tyczce Paweł Wojciechowski, Murowany Polski Kandydat Do Złota Robert Dołęga, Czarny Koń Polskiego Młota Paweł Fajdek, a także Karolina Tymińska, która zakończyła siedmiobój przed czasem paląc trzy próby w skoku w dal.

***

A skoro o Marcinie Dołędze, to warto popsioczyć troszkę na taktykę, która w podnoszeniu ciężarów dała złoto Adrianowi Zielińskiemu, a Dołędze medal odebrała zupełnie. Wszystko rozumiem, Dołęga obudzony w nocy dźwigał ciężar, do którego trzy razy podchodził na igrzyskach, więc dlaczego miał od niego nie zaczynać. Ale skoro rywale mu nie zagrażali (skończyli już dźwigać, gdy zaczynał) to dlaczego nie można było zacząć od jakiegoś bezpieczniejszego, lżejszego ciężaru, a potem w dwóch pozostałych próbach szarżować? Dołęga obiecał, że nie będzie kozaczył, ale mnie to jednak wyglądało na kozaczenie... Choć z drugiej strony skoro w niższej kategorii wagowej większy ciężar dawał złoto niż w kategorii Dołegi... Cóż.

- Nie nadaję się do ciężarów, zawaliłem - w tak surowych słowach ocenił swój start Marcin Dołęga. - Nie miałem czucia w rękach. Przy wstawaniu sztanga ciągnęła mnie do przodu. Zakładaliśmy z trenerem, że trzeba zacząć spokojnie, bowiem przy wycofaniu Rosjan jest szansa wywalczyć krążek. I gdyby się wszystko ułożyło, medal byłby bez problemu. Dużo Polaków na mnie liczyło, a ja chciałem pokazać, że stać mnie na ten medal. Dałem ciała. Dla was dziennikarzy 190 kg to olbrzymi ciężar, ale nie dla mnie. Na ostatnim zgrupowaniu w Spale nie spadło mi żadne podejście. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Raz zaliczyłem 200, trzykrotnie 195 i niezliczoną ilość razy 190 kg. Byłem w szoku, trener też się dziwił - to wszystko w wieku 30 lat. Na sprawdzianach uzyskiwałem 190 w rwaniu i 225 w podrzucie z uśmiechem na twarzy.

***

Kończąc ten odcinek wróćmy jeszcze na chwilę do Nogi, a konkretniej do Jerzego Skuchy (nomen omen) prezesa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

- Są też niestety tacy zawodnicy, którzy uzyskali kwalifikację na igrzyska, jednak już w Londynie niczego nie pokazali. Nie chcę teraz wymieniać nazwisk, bo jeszcze nie czas na to, ale przyznaję, że mam do nich żal. Odebrali stroje olimpijskie, prawdopodobnie doskonale zwiedzili wioskę i całą okolicę, a na bieżni walki nie podjęli - powiedział. - Po tym co pokazali Renata Pliś (42. miejsce w eliminacjach na 1500 m - PAP) i Artur Noga (zszedł z bieżni tuż po starcie na 110 m ppł - PAP) to wiem, że nie powinni byli tu przyjeżdżać. Zarówno ja, jak i dyrektor sportowy, domagaliśmy się od lekarza i trenera każdego z nich, jakby legalizacji, że oni są co prawda po kontuzji, ale prezentują niezłą formę. I myśmy je otrzymywali. Czuję się więc trochę wprowadzony przez nich w błąd. Renata ukończyła wyścig, ale w słabym stylu, a Artur praktycznie nie podjął rywalizacji. Dobrze znam Artura i jego szkoleniowca i tym bardziej mi przykro, że nie powiedzieli tydzień temu "nie zdążyliśmy wrócić po kontuzji, nie jedziemy". Takie przypadki nie powinny się zdarzać. 

  hint: Aby dostać się do najnowszych notek (nie zawsze live jest najnowszą notką) wystarczy kliknąć: WSZYSTKIE

 21:52 - SREBRNA Anita Włodarczyk na dobranoc.

 17:57 - Polskie Problemy Olimpijskie, Odcinek 15

21:52 - SREBRNA Anita Włodarczyk na dobranoc.

21:03 - I już prawie nie ma Polaków. Łukasz Michalski odpadł w dość ekspresowym tempie.

20:55 - Eksperymentalny sposób zmian pałeczki nie pomógł polskiej sztafecie 4x100. Szóste miejsce w drugim półfinale i pożegnanie z finałem.

20:51 - Wróciłem do domu akurat na drugi rzut Włodarczyk. Następna jakaś taka nieobecna zamiast pokrzyczeć za młotem.

18:51 - Powspominajmy:



17:57 - Polskie Problemy Olimpijskie, Odcinek 15

17:56 - Ojtam, ojtam, czepiają się tego Bartmana i "pastuchów" w TVP jakby był na to czas :)

17:55 - AJJ! Tie-break był tak blisko. I wtedy przyszły dwa bloki i as... 1:3, polscy siatkarze zagrają tylko o brąz.

17:23 - Walczymy!! 1:2...

16:55 - Rosjanie na razie robią z nami co chcą. A że chcą wygrać...

16:38 - Rozbijają nas Rosjanie w drugim secie już 12:4. Dobrze, że Włosi pokonali Amerykanów, bo można by pomyśleć, że nasza grupa była beznadziejna.

16:25 - No i nie ogarnęliśmy się już do końca seta. Przegrywamy pierwszego seta z Rosją do 21. A może trzeba było podłożyć się Australii i grać z ruskimi w 1/4?

16:21 - Sędziowie mieszają! Polacy grali bardzo dobrze, chwila zamieszania i już przed końcem seta przegrywamy dwoma punktami!

15:58 - Za dwie minuty historyczna chwila. Polscy siatkarze rozpoczynają walkę o finał Igrzysk Olimpijskich! A nie, chwila...

13:07 - No i można odpocząć od igrzysk.

13:05 - Marta Walczykiewicz postanowiła zaprzeczyć stereotypom o polskich sportowcach mierzących w medal.

12:56 - Człowiek powinien być mądry i nagrywać Szpaka i Kotowicza. Właśnie narzekali na tych wszystkich kajakarzy, których nie ma, pojawiają się i zdobywają medale, a potem znowu ich nie ma.

12:51 - Kurowski kompromituje się z każdym wypowiedzianym zdaniem o półfinale Siemionowskiego, a Sebastian Chmara fajnie próbuje udawać dziennikarza.

12:45 - "Było to kopniecie kłikczagi, a właściwie było to kopnięcie coś tam kłikczagi. Nie, to w ogóle nie było kopnięcie". Szczęsny walczy.

12:42 - Szpaq zaprosił na "tejkuondo", a ja wciąż nie mogę się nadziwić w kijowość programu igrzysk. Najwyraźniej nie tworzył go Jezus, bo najlepszego nie zostawili na koniec.

12:31 - Piotr Kuleta wyprzedza Senegalczyka i dopływa na siódmym miejscu. Bo "trudno mieć i szybkość i wytrzymałość".

12:28 - W kajakarstwie co cztery lata to samo, a ja tradycyjnie tak samo jestem zaskoczony jak co cztery lata.

12:23 - I po Piotrze Siemionowskim. Utopił na starcie dziób kajaka i do widzenia. Szybko poszło - pasuje tu jak ulał.

11:49 - Z rana polscy kajakarze bez problemu awansowali do półfinałów na 200 m. Zameldowali się tam w całym zestawie, czyli jest i Piotr Siemionowski i Piotr Kulesza i Marta Walczykiewicz. Nie wiem po co są tam kwalifikacje, bo prawie każdy je przechodzi.

W półfinale będzie trudniej, bo komentator Eurosportu przed chwilą z nimi rozmawiał i życzył im połamania wioseł... W ogóle ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na Eurosporcie. W ostatnim wyścigu dobrze szło osadzie Brytyjskiej, bo "są na fali". Wiadomo, gospodarzom pomagają ściany.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11