| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Inny ja
Reklama dźwignią handlu
Mecze na żywo
Najgłupsze notki
Sportowe blogi i serwisy
Sportowe filmy
EURO 2012
Tagi
środa, 12 września 2012

Po igrzyskach i po EURO bieda na Mundialowie straszna. Tak długiej przerwy między jednym wpisem a drugim nie pamiętają najstarsi górale. Nic nie dzieje się przypadkiem ani zwalić na co nie mam takiego stanu rzeczy - po prostu wychodzi na to, że mniej interesuję się sportem niż kiedyś, a jeśli mam ochotę na jakiś komentarz to raczej ograniczam się do krótkiej "k...y" rzuconej w telewizor w trakcie oglądania meczu itp. A potem swojej frustracji nie chce mi się już przenosić na bloga.

Stan ten zresztą trwa już od dłuższego czasu, a to co zmieniło się ostatnio to fakt, że nie zamierzam już wrzucać "notek" w postaci filmików z jutuba z kolejnym jakże zabawnym wydarzeniem sportowym. Dodając dwa do dwóch - na blogu dziura. I muszę przy okazji wyznać, że kiedyś myślałem, że blogi takie jak te Michała Pola czy Rafała Steca psują "blogosferę", bo przecież jak coś jest pisane przez dziennikarza (często na prikaz rednacza) to siłą rzeczy nie może być blogiem. A dodatkowo zajmują miejsca amatorom pisania, którzy sprawiają, że blogi są tym, czym są wg definicji i którzy nierzadko wkładają w swoje pisanie całą swoją pasję, a w podsumowaniach typu "blogerzy piszą o meczu" znaleźć się nie mogą, bo przed nimi jest kolejka kolegów z pracy autora takiego zestawienia. I całkowicie zdania nie zmieniam, ale teraz myślę dodatkowo, że jednak ww. Panowie etc. zasługują na szacunek, bo tak regularnie i z sensem (mniejszym lub większym) pisać o sporcie to jednak jest sztuka. Spróbować mógłbym robić tak samo, ale wiem, że rady bym nie dał... Dobra, to się wytnie, bo odbiegam od tematu i nie wiadomo czy się żalę czy co :)

Do meritum. Ostatnią rzeczą, jakiej bym chciał to zamknięcie Mundialowa i powiedzenie "sayonara". To w grę nie wchodzi i takiego zagrożenia nie ma. Muszę jednak wobec tego wymyślić jakiś sposób, żeby blog nie leżał odłogiem i straszył brakiem aktualizacji od miesiąca. No i pomyślałem, że takie sportowe podsumowanie tygodnia mogłoby być rozwiązaniem problemu. Zamiast ładować filmik za filmikiem lepiej napisać coś raz a dobrze. "Rzadko, ale z klasą" jak mawiała żona Marcusa (wiecie, z jakiego to filmu? ;) )

I od razu mówię, takie podsumowania obejmą jedynie wydarzenia, które mnie zainteresowały w danym tygodniu ("tydzień" to określenie umowne - może trwać tydzień, ale może też trwać trzy dni). Czyli równie dobrze mogą dotyczyć jednego wydarzenia, bo tyle przyciągnie moją uwagę. I nie będą to jedyne wpisy na blogu, coś między nimi na pewno też będzie.

Kurde, jaki długi wstęp. Już mi się nie chce nic dalej pisać :)

Do meritum2. Najważniejszym wydarzeniem tygodnia był niewątpliwie początek eliminacji do brazyliskich MŚ i pierwsze trzy punkty polskiej reprezentacji w meczu o stawkę od bodajże trzech lat. Założenia minimum wypełniliśmy, mamy cztery punkty i oddech potrzebny na zebranie sił przed październikowym meczem z Anglią. Gdyby udało się nam go wygrać...

Na razie nadziei na zwycięstwo dużych nie ma. Trener Fornalik miota się między jedną taktyką a drugą i zdecydować się nie może. Polska drużyna momentami wygląda bardzo słabo i czasem trzeba się zastanawiać, jaką oni w ogóle dyscyplinę uprawiają, bo na piłkę nożną to nie wygląda. We wczorajszym meczu z Mołdawią jedynie ostatnie minuty wyglądały jakotako, ale - wbrew telewizyjnemu komentarzowi - wg mnie spowodowane to było raczej faktem zmęczenia się przeciwników niż naszą poprawą gry. Jakby nie było - i tak niepokojem musi napawać fakt, że nawet Mołdawianie potrafili momentami zagrać tak, jak naszym nie wychodzi. Poklepali z pierwszej piłki, podawali koledze piętką pod pressingiem itp. To mnie zawsze zastanawia, że przeważnie w grze naszych przeciwników - jacy by nie byli - widać, że coś robią na treningu. U nas prawie nigdy.

Jakby tego było mało - atmosfera w kadrze ciekawa na pewno nie jest. Błaszczykowski wyszedł do dziennikarzy i zaczął kłapać dziobem na Obraniaka zamiast powiedzieć mu to prosto w twarz. Dla mnie nie jest to dowodem na nic dobrego. I nawet jeśli Obraniak gra w kadrze piach, to jeszcze nie powód, żeby bawić się w Pana Kapitana przed kamerami telewizji. Zresztą, cała Dortmundzka Trójka robi się coraz bardziej problematyczna. I o ile Błaszczykowskiego bronią gole i asysty, to Lewandowski przestaje mieć cokolwiek na swoją obronę (Piszczek z Mołdawią wypadł przyzwoicie, ale z takim przeciwnikiem...). Pisałem jakiś czas temu, żeby spróbować zagrać bez owej Trójki, ale wychodzi na to, że to fajny pomysł chyba tylko w idealnym świecie założeń co-by-było-gdyby. W rzeczywistości nie widzę, żeby ich potencjalni zmiennicy chcieli zagryźć trawę na śmierć byle tylko dobrze wypaść. No chyba, że nie dostali w ogóle powołań.

Całości obrazu nędzy i rozpaczy dopełnia to nieszczęsne PPV, o którym nawet pisać się nie chce. W przypadku naszej obecnej reprezentacji płacenie za oglądanie ich meczów to tak jakby wydać pieniądze na zbira, który ma nas pobić.

***

A wydarzeniem numer dwa był powrót Kubicy do samochodowych rajdów. I zaczęło się (choć nigdy się nie skończyło) - F1 czeka, wspaniałe zwycięstwo - wspaniały powrót, niezłomny charakter polskiego kierowcy... To wszystko prawda. Jaja trzeba mieć wielkie, żeby po takim wypadku wrócić do ścigania i nie bać się wchodzić na czwórce w zakręt. Ale do kierowania samochodem jaja nie wystarczą, potrzebne są też sprawne dwie ręce. A patrząc na rękę Roberta jestem pewny (choć nie mam o tym pojęcia i można wykorzystać ten fakt przeciwko mnie), że do F1 nigdy nie wróci. Choć jeszcze przez lata będziemy słuchać "spekulacji fachowców" i nadziei na wielki powrót. Bo to dobry temat, z którego nie warto rezygnować lakonicznym "F1 nie dla Kubicy".

Dla zainteresowanych ręka Kubicy:

niedziela, 02 września 2012

Trwa fantastyczna seria Artura Sobiecha, który w drugim meczu z rzędu zdobywa dwie bramki! Polak zaliczył swoje pierwsze i drugie trafienie w tym sezonie Bundesligi, strzelając dla Hannoveru 96 w meczu z VfL Wolfsburg. Polak wpisał się na listę strzelców w 26. i 56. minucie wyjazdowego spotkania wygranego 4:0. 

Polski pomocnik Jakub Błaszczykowski zdobył bramkę dla BV Borussia 1909 w zremisowanym 1-1 (1-1) meczu drugiej kolejki niemieckiej Bundesligi z 1.FC Nürnberg VfL. To pierwsze trafienie Polaka w tym sezonie.



Polski pomocnik Mariusz Lewandowski strzelił bramkę dla PFK Sewastopol w wygranym 1-0 (0-0) meczu 8. kolejki II ligi ukraińskiej z Awanhardem Kramatorśk. Polak rozegrał całe spotkanie.

;)

 

piątek, 31 sierpnia 2012

Czyli epitafium dla polskiej piłki klubowej. Tego dnia pożegnaliśmy się z europejskimi pucharami - nie zdążyły się nawet skończyć wakacje.

Śląsk Wrocław - Hannover 4:10

Legia Warszawa - Rosenborg Trondheim 2:3

Ale przynajmniej na jedną rzecz zawsze można liczyć:

Niemiecka policja zatrzymała w Hanowerze 134 polskich kiboli, którzy przybyli na mecz piłkarskiej Ligi Europejskiej Hannover 96 - Śląsk Wrocław. Jeszcze w nocy z czwartku na piątek wszystkich zwolniono. Przeciwko ośmiu chuliganom toczy się śledztwo.

W pierwszej połowie, skacząc przez płot, opuścili swój sektor, siłą próbowali wtargnąć do jakiegoś pomieszczenia na stadionie Rosenborga, odpalili race, ogień był także na ich trybunie. Kibole Legii znów narazili warszawski klub na kary finansowe. 

14:30, quentiin , Nasi
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Fenomenalny mecz w wykonaniu Macieja Rybusa. Reprezentant Polski był głównym autorem zwycięstwa piłkarzy Tereka Grozny w wyjazdowym spotkaniu z Dynamem Moskwa. Były zawodnik Legii Warszawa strzelił dwa gole, a za faul na nim czerwoną kartkę otrzymał jeden z piłkarzy rywala.

Rybus najpierw strzelił z akcji:



A potem, niczym Michel Platini, z wolnego ("Niet! Ribus bijot!"):