| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
Zakładki:
Inny ja
Reklama dźwignią handlu
Mecze na żywo
Najgłupsze notki
Sportowe blogi i serwisy
Sportowe filmy
EURO 2012
Tagi
Kategorie: Wszystkie | Bramki | EURO 2008 | EURO 2012 | Filmy | Mecze | Moim okiem | Nasi | Obcy | Olimpiady | Różne | Wpadki
RSS
wtorek, 14 lutego 2012

[via Q-Blog] Niespodziewane aczkolwiek spodziewane miłe zaskoczenie. Niespodziewane, bo po zwiastunie nie dawałem z tego co pamiętam szans temu filmowi, a spodziewane, bo od dawna docierały do mnie głosy, że to bardzo fajny film jest. I tak się zbierałem i zbierałem, żeby osobiście się przekonać jak jest naprawdę, aż w końcu się przekonałem. Pomogła... podróż z MRQ do Wawy i koleś, który siedział obok mnie i oglądał to na lapku. Wkurzyłem się, bo trudno nie zerkać i byłbym przez to zerkanie (choć rzadkie) pół filmu rozkminił, a w takiej sytuacji nie byłoby już go sensu oglądać. Dobrze, że podróż była krótsza niż film, bo pewnie końcówkę bym dojrzał, choć na wszelki wypadek wyszedłem z przedziału parę minut przez Centralną... Wspaniała historia, co? :P Jaka by nie była - postanowiłem nie kusić dłużej losu i obejrzeć film. Bo najprostsze rozwiązania są zawsze najlepsze.

Mówi się, że najbardziej podobają nam się historie, które już znamy. I tak jest w przypadku "Warriora", który opowiada tę samą historię co dziesiątki innych filmów sportowych. Na szczęście nikt nie stara się tu udawać, że jest inaczej przez co znajdziemy wstawki i dotyczące "Rocky'ego" (Mick i Paulie) i np. "Krwawego sportu" (czołg nie oddaje ciosów; choć tu akurat stawiam na czysty przypadek). No tak, "Warrior" właśnie z nich czerpie pełnymi garściami. I choć drugim "Rockym" nie jest, to i tak ogląda się go dobrze i przyjemnie. A nie jest drugim "Rockym" choćby dlatego, że jeśli ktoś uważa historię Rocky'ego za wiarygodną (oparta luźno na prawdziwej historii zresztą), to "Warrior" jest przynajmniej dwa razy bardziej nieprawdopodobny. Mówmy szczerze - to zupełna bajka od początku do końca.

Dwóch braci, których drogi życiowe rozeszły się dawno temu na wskutek ojca pijaka terroryzującego rodzinę, są na dobrej drodze do spotkania po latach. Pierwszy pojawia się znikąd i zaczyna nachodzić ojca, który od 1000 dni nie pije. Drugi ma kłopot - jeśli nie spłaci bankowi czegoś tam, to za miesiąc zabiorą mu dom i jego duża rodzina zostanie na bruku. Obaj, utalentowani zapaśnicy z młodości, postanawiają wziąć udział w megawypasionym turnieju MMA o tytuł najlepszego zawodnika mieszanych sztuk walki na całym świecie i okolicach.

No to znacie już cały film w zasadzie. Nie, nie opowiedziałem go do końca, ale z pewnością jesteście w stanie wyobrazić sobie jego przebieg. Nie szkodzi jednak, bo nie jest to zwykła napieprzanka, a dramat obyczajowy, dzięki czemu, jak podejrzewam, tyle pochlebnych opinii o nim. W tym także moja.

"Warrior" to coś pomiędzy "Zapaśnikiem" a "Krwawym sportem". Nie tak poważny jak "Zapaśnik" i nie tak widowiskowy jak "Krwawy sport". Reżyserowi udało się zgrabnie połączyć nawalankę w klatce z szarym amerykańskim życiem z kredytem na dom i powojenną tematyką przez co, mimo nieprawdopodobnej historii, łatwo jest się utożsamić z bohaterami i im kibicować. Trochę może tylko żałuję, że pokazane w nich walki nie były troszkę bardziej widowiskowe, ale to nie ma żadnego wpływu na ostateczną ocenę. Po prostu pan reżyser musiał uznać, że w filmie z artystycznym zacięciem choreografia walk rodem z "Undisputed 2 i 3" będzie nie na miejscu i skorzystał z szybkiego montażu, nagłych najazdów kamery, ujęć z oddali, telewizyjnych przebitek itp. Takie jego święte prawo, filmu to nie zepsuło. Po prostu gdyby ktoś chciał popatrzeć na widowiskową napieprzankę to nie tutaj, bo, jak już rzekłem, to sportowy dramat obyczajowy (no i z drugiej strony walki MMA wyglądają tu bardziej realistycznie, więc nie wiem czemu "narzekam").

Do cockerspanielowatego spojrzenia jednego z braci do końca nie mogłem się przekonać, ale za to warto słówko wtrącić o drugim, granym przez Toma Hardy'ego, który za chwilę już będzie pewnie jedną z największych gwiazd kina. I słusznie. 8/10

PS. Trochę za bardzo kuleją tu wszyscy bez wyjątku przeciwnicy naszych braci w wielkim turnieju. Nawet ruski nie jest wcale taki straszny, a reszta to już w ogóle trzecie tło (a nie wspomnę już, że Najmana nie było, co przy takiej randze turnieju jest nieprawdopodobne :) ). Szkoda, aż się prosiło o Bolo Yeunga.

10:20, quentiin , Filmy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 lutego 2012
niedziela, 12 lutego 2012

W najbardziej dramatycznym meczu sezonu Bordeaux pokonało na wyjeździe Lille 5:4, a reprezentant Polski strzelił dla zwycięzców dwa gole.



sobota, 11 lutego 2012

Artur Sobiech strzelił swojego pierwszego gola w Bundeslidze w wyjazdowym meczu Hannoveru 96 z Mainz. Polak pojawił się na boisku dopiero w 85. minucie i już chwilę później dał swojemu zespołowi wyrównującego gola. W tym samym spotkaniu asystę dla zespołu z Moguncji zaliczył Eugen Polanski.


środa, 08 lutego 2012

Robert Lewandowski strzelił bramkę dla Borussii Dortmund w meczu ćwierćfinałowym Pucharu Niemiec wygranym na wyjeździe 4-0 (2-0) z czwartoligowym KSV Holstein Kiel von 1900. To już 19. bramka zdobyta przez polskiego napastnika we wszystkich klubowych rozgrywkach w tym sezonie. Natomiast Łukasz Piszczek zaliczył asystę przy bramce Shinjiego Kagawy.


wtorek, 07 lutego 2012

Zaległe leciutko.

Ludovic Obraniak strzelił bramkę dla FC Girondins de Bordeaux w wygranym 2-0 (2-0) meczu 22. kolejki francuskiej Ligue 1 z Toulouse FC. Reprezentant Polski rozegrał całe spotkanie i strzałem z rzutu wolnego z 40. minuty zanotował swoje pierwsze trafienie dla nowego klubu.



Marcin Robak strzelił swojego piątego gola w sezonie dla Konyasporu w wygranym 2-1 (2-1) meczu 20. kolejki II ligi tureckiej z TKİ Tavşanlı Linyitspor. Polski napastnik rozegrał całe spotkanie.



poniedziałek, 06 lutego 2012

Z pewnością do nieudanych zaliczy Ariel Borysiuk swój debiut w Bundeslidze. Były pomocnik Legii Warszawa już w 40. minucie opuścił boisko po drugiej żółtej kartce, a jego zespół przegrał z FC Koeln. "Zaliczył wiele złych podań" - można przeczytać o Borysiuku w niemieckiej prasie. Według większości opinii, obie kartki dla Polaka były słuszne.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 702