Blog > Komentarze do wpisu

Sportowy Tydzień, odc. 2

Czasem, choć nie zawsze, fajnie jak ktoś człowieka opieprzy. Tak jest w tym przypadku - dwie połajanki pod moim adresem w temacie braku kolejnego odcinka "Sportowego Tygodnia" sprawiły, że poczułem się przyjemnie. Ktoś to czyta, wow, ktoś na to czeka. Fajnie, warto było się poopieprzać :)

Najłatwiej byłoby zwalić sprawę na brak ciekawych wydarzeń sportowych, które przykuły moją uwagę w minionym, khhhmmm, tygodniu. I taka byłaby prawda, bo chyba EURO, a zaraz po nim IO sprawiły, że stałem się wybredniejszy, jeśli chodzi o śledzenie tego, co w trawie piszczy. Największe wydarzenie okresu bez wydarzeń - Liga Mistrzów - ani mnie ziębi ani grzeje, a meczów ligowych oglądać mi się wciąż nie chce. Prawda jest jednak też taka, że najzwyczajniej w świecie się blogowosportowo opieprzałem. Bo przecież dwa słowa spokojnie już dawno mogłem napisać.

Spójrzmy lepiej na to, co za nami, zanim przydługo wstępować. Otóż za nami trochę ciekawych wydarzeń w futbolu i raczej nic poza tym. Przynajmniej nie z mojego punktu widzenia.

Wydarzenie najważniejsze skomentowałem już odpowiednim filmikiem z Hitlerem. Święcie nam panujący Grzegorz Lato odpowiedniej liczby głosów do ubiegania się o reelekcję nie otrzymał, a co za tym idzie postanowił "honorowo" wycofać się z wyścigu o fotel prezesa. Po całym kraju dały się słyszeć odgłosy radości i kamieni spadających z szyi. I co teraz? Zaczniemy wygrywać w piłkę nożną, bo Lato ustąpił? Nie, nie zaczniemy. Bo on w piłkę nie kopał. Ci co kopali kopią nadal i raczej wszystko wskazuje na to, że zmiana prezesa nie zmieni nic. A jeśli zmieni to na gorsze - z Laty można się było przynajmniej pośmiać. Z nowego prezesa - no chyba, że wybiorą Zdziśka - nie będzie okazji do tego, by to zrobić. Nie ma się więc co przesadnie cieszyć, taki to morał z tej historii.

A już za pasem mecz z Anglią. Podobno lubimy grać w październiku i czasem, rzeczywiście, potwierdza się to śliskie założenie. Niestety jest też inne założenie, że z Anglią grać nie umiemy. Wychodziłoby więc na to, że będzie remis, ale to oczywiście wielkie science-fiction optymisty. Oczywiście, można przerzucać się argumentami potwierdzającymi to, że mamy szansę na dobry wynik, ale - nawet jeśli to prawdziwe argumenty - Anglia to Anglia i już. Może zdarzyć się właściwie wszystko, a najbardziej prawdopodobne jest to, że znów dostaniemy w dupę i zapali się czerwona lampka widma długich lat bez meczu o stawkę. Potrzebna do tego, żeby z nowym prezesem i wciąż nowym trenerem odnowić polską piłkę reprezentacyjną? Tego najstarsi górale nie pamiętają.

Ale może akurat na Anglię obudzi się Lewandowski i będzie git? Lepszej okazji do reprezentacyjnego przebudzenia nie będzie. Robert, który od długiego czasu wciąż skomle w kierunku Manchesteru United, w meczu z Anglią będzie miał najlepszą możliwość do pokazania swoich umiejętności w zderzeniu z angielską myślą szkoleniową. Na razie trochę trudno w to uwierzyć, bo wciąż nie odnalazł formy (wczoraj przesiedział mecz ligowy na ławce, ale nie ma z tego co wyciągać żadnych daleko idących wniosków), ale w ten sposób najlepiej zamknąłby usta krytykom, którzy piszą, że skomle do Manchesteru :) Wcześniej jednak Liga Mistrzów, którą Borussia zaczęła w tym roku szczęśliwiej. Lepiej nie, bo zagrała kolejny słaby mecz, ale szczęśliwiej, bo wygrała dzięki bramce Roberta zresztą. Trzymam kciuki, żeby Lewandowski coś strzelił, tak samo mocno jak trzymam kciuki za to, żeby w końcu przestał robić sobie jaja w sprawie kontraktu z klubem Dortmundu. Bo aż tak wielką (wzrost nie ma znaczenia) gwiazdą nie jest.

No i to chyba tyle. Dodatkowo fajnie, że mecze repry wróciły do TVP. Ja tam się cieszę, bo fanem jakości marki Sopcast nie jestem, a Szpakowskiego niezmiennie lubię. 

niedziela, 30 września 2012, quentiin
Sportowy Tydzień, odc. 2 Biało-Czerwoni,Sportowy Tydzień,Robert Lewandowski



Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/02 14:22:36
Oczywiście z brakiem ważnych sportowych imprez to zażartowałeś okrutnie - jak mogłeś pominąć GP Challange na żużlu, sparingi Asseco Resovi, czy też zażarte boje toczone przez PBS Ciarko Sanok w lidze hokejowej, którymi zapewne żyją kibice na co najmniej czterech kontynentach?
-
2012/10/04 02:18:39
jak mogłeś pominąć GP Challange na żużlu
co to żużel? serio pytam
-
2012/10/05 14:23:36
d13
? ...e, jaja sobie robisz...
-
2012/10/11 05:16:12
dobry opis sytuacji
-
2013/08/06 13:50:12
ekstra, naprawdę rewelacja