Blog > Komentarze do wpisu

Jedyne zwycięstwo z Angolami

Więcej zwycięstw niestety nie było. Raz wygraliśmy, sześć razy zremisowaliśmy i dziesięć razy przegraliśmy.



A przy okazji taka mała anegdotka sprzed kas biletowych zabrzańskiego Górnika. Przed jednym z meczów ligowych kibic kupuje bilet i się pyta pani w kasie:
- Panienko, dziś je Banaś?
- Nie, dziś jeszcze nie.
sobota, 26 maja 2007, quentiin
Jedyne zwycięstwo z Angolami




TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/05/26 11:10:12
Mój teść był na tym meczu...Siedziało się na drewnianych ławach i piło wódkę. Po meczu kolega teścia odkrył, że przebito mu opony we wszystkich kołach. Pech, rejestracja samochodu nie była katowicka...
Tylko Lubańskiego szkoda, koleżanki mojej mamy kochały się w nim...

Czy teraz jakieś dziewczyny podkochują się w Krzynówku albo Rasiaku? ;)
-
2007/05/26 11:40:44
Widzę, że wspomnienia seniorów rodu są podobne hehe. Mój ojciec też tam wtedy był i też opowiadał o wódce :) Bo na ławki to i ja się załapałem i pewnie na wódkę też, ale byłem za młody, żeby to zrozumieć :)

Mój ojciec z kumplem się zgubili. Nie wiem czy na tym czy na jakimś innym słynnym meczu. Of koz razem z zakładem autokarem pojechali a z powrotem gdzieś się zawieruszyli i autokar wrócił bez nich. Stopem wracali, ale mieli szczęście, bo załapali się na jakiegoś żuka co jechał w tę stronę co potrzeba.

Pewno, że się podkochują. Dopiero co miałem komentarz o Golańskim:

Gość: , bmg19.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/05/25 13:55:07
Golo tofajnygość moja siostra Ania chciałaby chodować go w domu :]