Blog > Komentarze do wpisu

Zwrot akcji w sprawie dwunastego zawodnika

Jeszcze wczoraj wydawało się, że Zagłębie Lubin w drodze po mistrzostwo Polski zdolne jest do różnych niespodziewanych rzeczy. Oglądając wczorajszy mecz przeciwko ŁKS-owi Łódź można było zobaczyć jak w pewnej chwili na boisku pojawił się dwunasty zawodnik miedziowej "jedenastki". Przynajmniej tak się wydawało. Słusznie jednak niektórzy internauci zauważyli, że coś w tej sytuacji było nie tak. Wątpliwości wzbudzał przede wszystkim wzrost i wiek dodatkowego zawodnika. Na pierwszy rzut oka chłopiec ten był zdecydowanie za młody na debiut w Ekstraklasie a jego wzrost na pewno nie pozwoliłby mu skutecznie walczyć w powietrzu z łódzkimi napastnikami. Zastanawiający był również fakt, że zupełnie nie potrafił zachować się jako ostatni obrońca, którą to rolę spełniał na boisku. Fatalnie trzymał linię z kolegami z obrony i utrudniał zastawienie pułapki ofsajdowej. Wszystko to wskazywało na to, że chodzić tu musiało o co innego.

I rzeczywiście. Już parę godzin po meczu polskim (pół)światkiem piłkarskim wstrząsnęła kolejna sensacja. Jak podały agencje prasowe, wrocławscy policjanci zatrzymali pierwszoligowego sędziego piłkarskiego z Warszawy. Tomasz W. sędziował właśnie mecz Zagłębia Lubin z ŁKS Łódź (1:1). Zaraz po spotkaniu zatrzymali go funkcjonariusze sekcji antykorupcyjnej Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu.

W świetle tych wydarzeń redakcja Po Mundialu postanowiła skontaktować się z chłopcem, który wczoraj wtargnął na lubińskie boisko. Udało nam się zamienić kilka słów z dziesięcioletnim Mirkiem*.



Po Mundialu: Krążą słuchy, że miałeś być wczoraj wzmocnieniem drużyny z Zagłębia. Czy to prawda?

Mirek: To zupełna nieprawda. Nie wiem kto to wymyślił, ale prawda jest inna.

PM: Możesz nam więc zdradzić, co robiłeś wczoraj na boisku?

M: Jak każdy wie trenuję w drużynie trampkarzy Zagłębia a podczas meczów pierwszej drużyny podaję piłki zza linii bocznej. Przyszedł do mnie wczoraj jeden pan ubrany w garnitur i powiedział, że jest z wrocławskiej Prokuratury i że ma dla mnie zadanie. Dał mi dwadzieścia złotych i poprosił, żebym miał oko na sędziego tego spotkania. Gdybym zauważył, że chce uciec miałem podbiec do niego, złapać go za rękę i powiedzieć: "Wujku, chodź ze mną, znam tajne wyjście ze stadionu" i zaprowadzić go do tego pana w garniturze. Bałem się, że coś zepsuję i od początku spotkania byłem nerwowy. Co chwila wydawało mi się, że pan sędzia chce uciec a w dwudziestej minucie meczu byłem na tyle pewny, że postanowiłem zrobić tak jak mi kazano. Kiedy już byłem na boisku zmieniłem zdanie i było mi strasznie głupio, że wbiegłem na murawę. No, ale co było robić. Zbiegłem z niej i do końca meczu starałem się nie wygłupiać.

PM: Dziękuję za rozmowę. Mama cię woła na śniadanie, nie będę cię zatrzymywał.

Jakkolwiek informacja o aresztowaniu Tomasza W. jest kolejnym szokującym newsem z pola walki przeciwko korupcji, to metody do jakich sięga Prokuratura wydają się coraz bardziej kontrowersyjne. Jeśli ma to jednak doprowadzić do oczyszczenia środowiska piłkarskiego to wydaje się, że każdy środek do tego celu jest dobry.


* imię zostało zmienione
sobota, 14 kwietnia 2007, quentiin
Zwrot akcji w sprawie dwunastego zawodnika



Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: