Blog > Komentarze do wpisu

Najlepsza polska druga połowa meczu lat 90.

To niewiarygodne jak wyjątkowo słabe dla naszej reprezentacji były lata 90. ubiegłego wieku. Nigdzie nie awansowaliśmy, mało który mecz wygrywaliśmy w przekonującym stylu (nawet ze słabeuszami nam słabo szło) a o zwycięstwach z mocnymi drużynami mogliśmy sobie tylko pomarzyć.

Być może zawodzi mnie moja pamięć, ale nie przypominam sobie lepszego meczu w naszym wykonaniu niż tego z Zabrza przeciwko Słowacji. Szczególnie druga połowa była popisem naszej reprezentacji. Grad bramek był tylko wisienką na czubku dobrej gry. Pamiętam, że oczy przecierałem ze zdumienia patrząc na grę naszych. Nikt wtedy nie wiedział, że za parę miesięcy będzie Bratysława. No, ale to zupełnie inna historia.

Ktoś powie "phi, co to za wyczyn nakopać Słowacji", ale wtedy zwycięstwo w takim rozmiarze było dla naszej reprezentacji czymś niezwykłym. Szczególnie w świetle kolejnych męczarni z outsiderami, z którymi dzisiaj wygrywamy po 3-4:0 i narzekamy, że słabo zagraliśmy. Szczęśliwy kto nie pamięta lat 90.

Przeżyjmy to jeszcze raz. Info dla najmłodszych: mecz komentuje katowicki Szpaq - Andrzej "a jak będzie córka to może Słowacja" Zydorowicz:



I jeszcze ciekawostka. Na zdjęciu poniżej oznaczony strzałką jestem ja:


czwartek, 26 kwietnia 2007, quentiin
Najlepsza polska druga połowa meczu lat 90.




TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: kibic, 102.red-88-18-223.staticip.rima-tde.net
2007/04/27 13:40:40
To Wieszczyczki mial kiedys wlosy???
-
2007/04/27 14:12:55
Fotomontaż :)
-
2007/04/28 00:33:20
Z tej perspektywy wygladasz jak Rasiak :P.

Swoja droga nic nie osiagnelismy, ale przeciez Kowalczyk, Kosecki, Nowak i od biedy Juskowiak to byly naprawde duze talenty, az zal ze zaden z nich nic naprawde duzego nie osiagnal.
-
2007/04/28 08:53:20
No i się wydało... :)

Jak wynika z książki Kowala, jeśli chodzi o reprezentację to wina bramkarzy. Pamiętam, że pisał coś w deseń "z Izraelem nie daliśmyWandzikowi przegrać meczu" - czyli musieli biedaki nieustanną walkę toczyć z przeciwnikiem i swoim bramkarzem :)

A jakim talentem był Juskowiak to widać dzisiaj kiedy wciąż gra i bramki strzela. Choć wtedy nie zawsze na to wyglądało. Zresztą na przykładzie Juskowiaka widać, że jest coś takiego z naszymi piłkarzami, że w pewnym momencie zatrzymują się w rozwoju i to jest ich koniec. Może dlatego żaden z nich nie gra w najlepszych klubach Europy. Za takiego Juskowiaka w70-80 minucie meczów na zmiany wchodził w Portugalii Luis Figo.