|
|
Blog > Komentarze do wpisu
G...o prawdaParę razy podczas dzisiejszego półfinału po bramkach Polaków z głośników rozlegał się głos Maryli Rodowicz: "on nie jest wart jednej łzy". Otóż gówno prawda, nasi szczypiorniści są warci dużo, dużo więcej. Dajcie spokój, chyba dobrze było, gdy nie pokazywali tych meczów na otwartym Polsacie. Nerwy na to, że nie ma transmisji były nieporównywalnie mniejsze od nerwów jakie towarzyszą oglądaniu meczu na żywo. Niby oczywista sprawa, ale co z tego, skoro nie sposób bez nerwów obserwować takiego meczu. Chyba rzeczywiście ta piłka ręczna nie jest takim głupim sportem. A przynajmniej ta z naszymi graczami na parkiecie, bo bez nich nie sądzę, żeby zainteresował mnie jakiś mecz. I nawet nie chodzi o emocje, ale o to, że mimo wszystko porywający sport to to nie jest. Przez cały czas myślałem sobie o Sabinie Soi Włodek, która słynęła z podkręconych rzutów na bramkę i zastanawiałem się dlaczego chłopy tak nie rzucają. No i proszę, doczekałem się w najważniejszym momencie za sprawą rzutu bodajże Tkaczyka. Wkręcił piłę w bramkę i było po meczu. Duńczycy na moje oko lepsi byli technicznie, bardziej wszechstronni. Nasi ograniczali się do rzutów z dziewięciu metrów i to w zasadzie cały wachlarz ich zagrań był. Kiedy w końcu grubo po ponad godzinie meczu piłkę do rzutu dostał polski obrotowy to tak się zdziwił, że w bramkę nie trafił. No, ale cóż, widocznie nasza taktyka była skuteczniejsza. W końcu nie chodzi o to, żeby grać ładnie, ale o to, żeby wygrać. Teraz tylko Niemców pukniemy drugi raz i olimpiada nasza. Ale by było pięknie! Kurde, fajnych czasów dożyliśmy. Kto by się spodziewał, że zaczniemy rządzić w sportach zespołowych. A teraz jeszcze Adamek natłucze w sobotę przeciwnika i w ogóle przyjdzie nam śpiewać: "Polska to jest potęga, Polska najlepsza jest!" Warto się było przemęczyć przez chude lata 80 i 90. czwartek, 01 lutego 2007, quentiin
TrackBack
|