Blog > Komentarze do wpisu

Sportowe filmy (6) - "Escape to Victory"

Z dzisiejszego odcinka "Sportowych filmów" wyniknie niezbicie jedna rzecz - we wszystkich sportowych filmach wystepuje Sylvester Stallone. No, ale cóż ja poradzę, że akurat w tych filmach,  o których przychodzi mi ochota sobie popisać występuje właśnie Sly? Nic. To czysty przypadek, bo choć lubię go jako aktora to nie mam w domu jego ołtarzyka czy choćby nawet plakatu z któregoś z jego filmów. Fakt jednak pozostaje faktem, że jego najsłynniejsze filmowo-sportowe wcielenie, Rocky, nie jest jedynym w bogatym dorobku aktorskim pana Stallone. Zdarzyło mu się nawet zagrać w jednym z filmów w piłkę nożną (nazywaną przez niewiernych soccerem). I właśnie o tym filmie będzie dzisiejszy odcinek sportowo-filmowego działu.

"Escape to Victory" aka "Victory"

Paradoksalnie rzecz biorąc, nie było w historii kina wielu filmach o tym najbardziej popularnym sporcie zespołowym na świecie. Nie ma w tym jednak zbytnio nic dziwnego biorąc pod uwagę, że 80% (na oko) filmów na świecie produkowanych jest w Holly i Bollywoodzie, a tam popularnością cieszą się zupełnie inne dyscypliny sportowe. Stąd co roku pojawia się kilka nowych filmów o koszykówce czy footballu amerykańskim. A jeśli chodzi o Bollywood to raczej o krykiecie. Tak trochę w ciemno piszę, bo znam tylko jeden hinduski film o krykiecie (kiedyś tu o nim napiszę) no i z trudnością przychodzi mi do głowy wyobrażenie sobie piłkarza w turbanie (znam jeden film o piłkarzu, a właściwie piłkarce w sari, ale o nim również w przyszłosci dopiero napiszę). Nie ulega jednak wątpliwości, że filmów o piłce nożnej jest znacznie mniej, choć jakoś tak ostatnimi laty filmowcy próbują nadrobić tę przepaść. Zostawmy jednak czasy współczesne i zajmijmy się filmem, który nakręcony został w 1981 roku przez Johna Hustona.

Fabuła "Escape to Victory" jest prosta i stanowi połączenie filmu sportowego z modnym swego czasu podgatunkiem filmu wojennego dotyczącym ucieczek z oflagów. W jednym z niemieckich oflagów znudzeni jeńcy postanawiają założyć drużynę piłkarską i kopią sobie piłkę w wolnym czasie, czyli praktycznie zawsze. Tymczasem do obozu przyjeżdża major Karl Von Steiner (Max Von Sydow), który wśród kopiących piłkę jeńców rozpoznaje przedwojennego gwiazdora angielskiej ligi, Johna Colby'ego (Michael Caine). Znajomość między nimi szybko zostaje nawiązana w czym zdecydowanie pomaga popis żonglerki w oficerkach dokonany przez niemieckiego oficera. Od słowa do słowa Steiner wpada na znakomity jego zdaniem pomysł zorganizowania meczu między jeńcami a niemieckimi strażnikami. Colby z początku przeciwny z czasem widząc korzyści jakie mogą wyniknąć z takiego spotkania decyduje się na skompletowanie jedenastki przy równoczesnym postawieniu kilku warunków. Alianci wzmocnieni (choć to złe słowo) posiłkami ze Wschodu rozpoczynają treningi, a tymczasem Niemcy widzą w takim meczu znakomitą okazję propagandową i to, co z początku miało być kameralnym spotkaniem, przeradza się w wielkie spotkanie na paryskim Stade Colombes.

Fabuła "Escape to Victory" oparta jest na prawdziwych wydarzeniach z historii ukraińskiego Dynama Kijów. Po rozpoczęciu okupacji Ukrainy, piłkarze Dynama znaleźli pracę w jednej z kijowskich piekarni, grając od czasu do czasu między sobą w piłkę. Tak grających wypatrzyli hitlerowscy okupanci i zaproponowali rozegranie spotkania z drużyną armijną. Ośmiu graczy Dynama wzmocnionych trójką piłkarzy Lokomotivu Kijów uformowało drużynę o nazwie Start. Pomiędzy lipcem a sierpniem Start rozegrał kilka zwycięskich spotkań z niemieckimi drużynami, co nie skończyło się dla Ukraińców dobrze - zostali aresztowani przez Gestapo i zesłani do obozów pracy. Kilku z nich zostało torturowanych i zabitych.

Film Johna Hustona początkowo planowany był jako dramat, ale koniec końców skończyło się na filmie o wiele bardziej lekkim i przyjemnym. Sytuacja dość paradoksalna biorąc pod uwagę wojenne realia, no ale ostatecznie skoro film jest dobry, a nawet bardzo dobry, to można przymknąć oko na niektóre rzeczy. W końcu amerykańskie filmy o ucieczkach z oflagów głównie charakteryzowały się sporą dozą lekkości i same w sobie miały coś ze sportowych filmów - wystarczy przypomnieć sobie ich bohaterów i niekończące się dyskusje na temat liczby podjętych ucieczek, traktowanych nieomal niczym sport właśnie.

Najciekawszą jednak sprawą, jeśli chodzi o "Escape to Victory" jest jego obsada. Wspomniałem już o Cainie i Von Sydowie, a także o Stallone, który gra tutaj, a jakże, amerykańskiego chwata, który z pogardą patrzy na soccer, ale gdy trzeba staje na bramce i dokonuje w niej cudów zręczności. Sam Stallone zresztą wielkiego pojęcia o piłce nożnej nie miał i uważając się za największą gwiazdę tego filmu naciskał na scenarzystów, żeby to jego postać zdobyła najważniejszą bramkę dla aliantów. W końcu jednak udało mu się wytłumaczyć, że bramkarz strzelający bramki to niecodzienny widok i na otarcie łez dopisano mu do filmu obroniony rzut karny. Nic jednak dziwnego, gdyż Sly odbył przed filmem kilka treningów z bramkarzem mistrzów świata z 1966 roku, Anglików, Gordonem Banksem. Odbyłby tych treningów jeszcze więcej, ale po kilku uznał, że bycie bramkarzem piłkarskim to najłatwiejsza rzecz pod słońcem i odesłał Banksa do domu. Efektem tego zachowania był dla Stallone zwichnięty podczas filmowania bark, złamane dwa żebra i kilka siniaków. Sam Sly przyznał potem, że odesłanie Banksa było błędem.

No, ale nie wspomniana wyżej trójka aktorów jest głównym walorem filmu Hustona albowiem oprócz nich w filmie występuje cała plejada piłkarskich gwiazd na czele których znajduje się sam król futbolu - Pele. Oprócz niego w skład drużyny aliantów wchodzą tacy piłkarze jak: Bobby Moore, Osvaldo Ardilles, Kazimierz Deyna, Paul van Himst, John Wark i inni.

poniedziałek, 04 grudnia 2006, quentiin
Sportowe filmy (6) - "Escape to Victory"



Polecane wpisy

  • Będziesz legendą, człowieku

    O "Będziesz legendą, człowieku" było głośno odkąd tylko ten tytuł pojawił się w świadomości kinomanów i kibiców. Wybitny dokumentalista Marcin Koszałka dostał z

  • WFF - Stoichkov

    "Jestem pewien, że Itso zrobił karierę, bo dostawał ode mnie po uchu. No i miał talent. Nie można dać cieśli piłki i lać go regularnie po łbie. Nie zostanie dob

  • Ramadandu, czyli piłka nożna po indyjsku

    (via Q-Blog ) Wpadł mi w łapy zupełnym przypadkiem i nie mogłem tak po prostu zignorować tollywoodzkiego filmu o piłce nożnej. Szkoła w małej wiosce. Uczniowie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: