Blog > Komentarze do wpisu

Sportowe filmy (4) - "Glory Road"

Jest rok 1966. Do przygranicznego miasteczka w Teksasie przybywa trener koszykówki, Don Haskins (Josh Lucas), opromieniony sukcesami w żeńskiej lidze licealnej. Ma tutaj zaopiekować się drużyną koszykówki z Texas Western College, która delikatnie mówiąc, nie przędzie najlepiej. Zadanie dla trenera jest proste - jego drużyna ma uniknąć kompromitacji w lidze uniwersyteckiej i wszyscy będą zadowoleni. Tyle tylko, że w młodym trenerze drzemią nespełnione ambicje, które nie pozwalają mu być przeciętnym. Mimo prawie zerowych środków na transfery, Haskins decyduje się na dość nieoczekiwane rozwiązanie, rekrutując do swojej drużyny czarnoskórych graczy z całych Stanów. Posunięcie to jest o tyle ryzykowne, że Murzyni, szczególnie na południu Stanów, nie mają łatwego życia, a już angażowanie ich do rozgrywek uniwersyteckich jest posunięciem bardzo rzadkim, wręcz niespotykanym.

Całkiem sympatyczny film sportowy, który ani nie wybija się ponad przeciętną, ani nie zniża poniżej jej poziomu. Ot, standard jakich w amerykańskim kinie co roku co najmniej kilka. Jak ktoś lubi takie kino to będzie zadowolony, a kto nie lubi ten może spróbować, bo oparty na prawdziwych wydarzeniach film, może zaciekawić opowiadaną historią i przybliżyć nieco kulisy jednego z największych wydarzeń w amerykańskiej akademickiej lidze koszykówki. "Glory Road" przyrządzone jest według sprawdzonej receptury, czyli zmieszane w nim mamy trochę humoru, trochę patosu, trochę dramatu, no i całkiem dużo koszykówki. W wyniku tego powstaje całkiem konkretna mieszanka, którą z przyjemnością się ogląda.

A właśnie. W filmie jest jeszcze jeden niezaprzeczany plus - tatuś Angeliny Jolie, Jon Voight wcielający się w rolę kontrowersyjnego trenera koszykówki, który delikatnie rzecz biorąc miał opinię rasisty (choć namacalnych dowodów na to nie ma, a kreacja Voighta jest wyjątkowo 'bezpieczna')

A jako, że to film oparty na prawdziwych wydarzeniach, to teraz parę słów na ich temat. Kto chce mieć jakieś tam zaskoczenie z seansu niech nie czyta dalej.

Don Haskins przeszedł do historii amerykańskiej koszykówki paradoksalnie nie dzięki megatalentowi czy passie nieskończonych zwycięstw, a głównie dzięki odwadze w podejmowaniu decyzji. Nieśmiertelną sławę i miejsce w koszykarskiej galerii sław zapewnił mu sezon rozgrywek w 1966 roku, w którym to prowadzona przez niego drużyna zdobyła tytuł uniwersyteckiego mistrza ligi NCAA po zwycięstwie z niepokonaną drużyną Wildcats z Uniwersity of Kentucky, trenowanej przez legendarnego trenera, Adolpha Ruppa. Na kartach historii Haskins zapisał się tym, że w finałowym meczu 'zagrał' jedynie czarnoskórymi zawodnikami. Była to rzecz tymbardziej znamienna, gdyż finał rozgrywek transmitowany był w ogólnokrajowej telewizji dając przyczynek do dalszych rozmów na temat segregacji rasowej.

I w zasadzie mógłbym jeszcze pisać i pisać, ale mi się nie chce, bo jestem zmęczony. Więcej do poczytania o Donie Haskinsie tutaj. A tutaj więcej informacji na temat legendarnego trenera Ruppa.

I na koniec, żeby nie było tak za bardzo 'pisemnie', jedyny filmik na YouTube jaki udało mi się znaleźć w ciągu półminutowych poszukiwań, który jako tako nadaje się do tej notki. Propagandowa piosenka miłośnika Dzikich Kotów z Kentucky:

sobota, 11 listopada 2006, quentiin
Sportowe filmy (4) - "Glory Road"



Polecane wpisy

  • Będziesz legendą, człowieku

    O "Będziesz legendą, człowieku" było głośno odkąd tylko ten tytuł pojawił się w świadomości kinomanów i kibiców. Wybitny dokumentalista Marcin Koszałka dostał z

  • WFF - Stoichkov

    "Jestem pewien, że Itso zrobił karierę, bo dostawał ode mnie po uchu. No i miał talent. Nie można dać cieśli piłki i lać go regularnie po łbie. Nie zostanie dob

  • Ramadandu, czyli piłka nożna po indyjsku

    (via Q-Blog ) Wpadł mi w łapy zupełnym przypadkiem i nie mogłem tak po prostu zignorować tollywoodzkiego filmu o piłce nożnej. Szkoła w małej wiosce. Uczniowie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: