Blog > Komentarze do wpisu

Sportowe filmy (2) - "Youngblood"

Był kiedyś taki okres (nie trwał on co prawda zbyt długo, ale był) gdy Rob Lowe był gwiazdą filmu na miarę Brada Pitta obecnie. Nastolatki piszczały na jego i widok i takie tam. Chyba tylko Scott Baio miał większą liczbę fanek. Dawno to było, bo w połowie lat osiemdziesiatych, nic więc dziwnego w tym, że na chwilę obecną jego nazwisko może wydawać się dość obce. Co prawda Rob dalej grywa w filmach, głównie produkowanych z myślą dla telewizji, ale próżno szukać go w obsadzie filmów 'z pierwszej półki'. Taki żywot aktora, dobrze, że miał choć swoje pięć minut. Pięć minut, podczas których udało mu się wystąpić w kultowym filmie tzw. 'pirackiej ery video' - "Youngblood". Filmie jak najbardziej sportowym.

Bohaterem "Youngblood" jest młody chłopak, Dean... Youngblood, mieszkający na kanadyjskim zadupiu razem z ojcem i starszym bratem. A na zadupiu jak to na zadupiu, trzeba od świtu do nocy harować na gospodarstwie i zapomnieć o rozrywkach. Nic więc dziwnego, że Dean jak najprędzej chce się wyrwać do wielkiego świata. Jego marzenia nie są bezpodstawne, gdyż posiada dar, który może dać mu przepustkę do tego wymarzonego świata. Chłopak jest utalentowanym hokeistą. Znakomicie jeździ na łyżwach, strzela bramki jak z karabinu maszynowego i właściwie nie ma wad poza jedną - dość chuderlawa to chłopczyna. Nie przeszkadza mu to jednak w spakowaniu maneli i wyjechaniu na nabór do drużyny hokejowej mającej swoją siedzibę w najbliższym mieście. I tak zaczyna się jego przygoda na przekór wszystkiemu i wszystkim. Nie dość bowiem, że jego ojcu nie podoba się ten pomysł, na naborze do drużyny podpada lokalnemu osiłkowi, postrachowi prowincjonalnych lodowisk, to jeszcze trener drużyny, w której ma grać z pewnego konkretnego powodu go nie lubi.

"Youngblood" ma same plusy właściwie, choć wydaje mi się, że być może przemawia teraz przeze mnie sentyment. Nie mniej jednak oglądałem ten film jakiś czas temu i okazało się, że jest tak samo dobry jak wtedy, gdy oglądało się go parę razy na miesiąc (mało wtedy filmów było do oglądania na rozwijającym się dopiero rynku video; jaki ja już stary jestem... przecież już prawie nie ma rynku video). Historia prosta jak drut, ale opowiedziana z jajem i dowcipnie. Bohaterowie sympatyczni, dynamiczne ujęcia hokejowych meczów, romans, przyjaźń, bójki na lodowisku czyli wszystko to, co pozwala się nie nudzić przed ekranem. No i dodatkowo ciekawa obsada.

Na swoim drugim blogu pisałem nie tak dawno o "A Scanner Darkly", w którym wystąpił Keanu Reeves. Pisałem m.in. o tym, że w końcu wymyślono sposób na to, że Drewniany Keanu dobrze zagrał. Zapomniałem wtedy o tym, że taki sposób wymyślono już dawno przy okazji właśnie "Youngblood". Otóż Keanu gra tutaj rolę hokejowego bramkarza, czyli przez większość filmu widzimy go w szczelnie zakrywającej twarz masce... Jak się zresztą okazuje Keanu wcale się tak z powietrza w hokejowym filmie nie wziął. Otóż pan Reeves w koledżu De La Salle do którego uczęszczał w Toronto był bramkarzem tamtejszej hokejowej drużyny. Swoją postawą na bramce zasłużył sobie nawet na ksywkę Mur. Brawo dla Keanu. "Youngblood" nie był zresztą jego jedynym sportowym filmem w karierze, ale o tym to za jakiś czas dopiero. Wracając zaś do obsady opisywanego filmu, to w jednej z głównych ról wystąpił tu również Patrick Swayze, kolejne ówczesne bożyszcze nastolatek z całego świata.

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o jednej osobie z obsady filmu, a mianowicie o wcielającym się w rolę starszego brata Deana, Ericu Nesterenko. Nesterenko przez wiele lat bronił barw chicagowskich Blackhawk dwa razy w swojej karierze występując w All Stars Game. Więcej o nim tutaj.

sobota, 28 października 2006, quentiin
Sportowe filmy (2) - "Youngblood"



Polecane wpisy

  • Będziesz legendą, człowieku

    O "Będziesz legendą, człowieku" było głośno odkąd tylko ten tytuł pojawił się w świadomości kinomanów i kibiców. Wybitny dokumentalista Marcin Koszałka dostał z

  • WFF - Stoichkov

    "Jestem pewien, że Itso zrobił karierę, bo dostawał ode mnie po uchu. No i miał talent. Nie można dać cieśli piłki i lać go regularnie po łbie. Nie zostanie dob

  • Ramadandu, czyli piłka nożna po indyjsku

    (via Q-Blog ) Wpadł mi w łapy zupełnym przypadkiem i nie mogłem tak po prostu zignorować tollywoodzkiego filmu o piłce nożnej. Szkoła w małej wiosce. Uczniowie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl
2006/12/02 21:29:05
a wiesz moze gdzie mozna sciagnac ten film?
-
2006/12/03 01:18:04
Nie mam pojęcia. Nigdy się za nim nie rozglądałem. Jak znam życie pewnie na e-mule gdzieś leży, jak wszystko.
-
2007/04/07 07:56:24
Hi, nice very nice page..!
Nice homepage! :)

Good luck !
-
2009/01/19 22:53:33
Dean nie mieszka na kanadyjskim zadupiu tylko na amerykańskim zadupiu :) oglądałem ten film dziesiątki razy....dla kogoś kto kocha hokej -to całkiem fajna produkcja :) pozdrawiam!